Rynek książki w Ukrainie

Rynek książki w Ukrainie 2025. Branża żyje, ale portfel trzyma ją za gardło

Ukraińskie księgarnie stały się miejscami spotkań, rozmów i codziennego łapania oddechu, ale za tym mocnym obrazem stoi twarda ekonomia wojny. Rynek książki w Ukrainie 2025 według danych Ukraińskiego Instytutu Książki urósł nominalnie, lecz inflacja praktycznie zjadła ten wzrost. Branża szuka nowych formatów sprzedaży, przyciąga młodych czytelników i buduje wokół książek wspólnotę, ale finansowo wciąż walczy o stabilność.

W skrócie

  • Ukraiński Instytut Książki ocenia, że branża książki w 2025 roku znalazła się w stagnacji: przychody wzrosły nominalnie, ale po uwzględnieniu inflacji realnego wzrostu praktycznie brak.
  • Według danych UIK w 2025 roku na rynku działało około 390–400 aktywnych wydawców, czyli o około 40 więcej niż rok wcześniej.
  • Przychody analizowanej grupy wydawców wyniosły 8,921 mld hrywien, wobec około 8,2 mld hrywien w 2024 roku. W prezentacji UIK przeliczono te wartości na około 214 mln dolarów i 200 mln dolarów.
  • Nominalny wzrost przychodów wyniósł 8,5 proc., ale inflacja sięgnęła 9,2 proc., więc wynik realny pozostał praktycznie płaski.
  • Liczba tytułów wzrosła o 4 proc., ale łączny nakład spadł o 1,75 proc. UIK wskazuje, że produkcja książek i wydawnictw obrazkowych nadal nie wróciła do poziomu sprzed pełnoskalowej wojny.
  • UIK szacuje liczbę punktów sprzedaży książek na około 800, natomiast mapa księgarń UIK pokazuje wzrost liczby oznaczonych księgarń z 502 do 584.
  • Według badania Deloitte Ukraine, przywołanego w prezentacji UIK, Ukraińcy przeznaczają około 84 proc. miesięcznego budżetu na podstawowe potrzeby, a na czas wolny około 1 proc.
  • Państwo rozwija narzędzia wsparcia, m.in. eKnyha, Narodowy Cashback, zakupy biblioteczne i planowane instrumenty pomocy dla księgarń.

Rynek książki w Ukrainie 2025: wzrost w tabeli, stagnacja w realnym życiu

Najnowsze dane Ukraińskiego Instytutu Książki pokazują rynek, który działa, reaguje i szuka nowych rozwiązań, ale nie ma jeszcze finansowego komfortu. Według UIK w 2025 roku w Ukrainie funkcjonowało około 390–400 aktywnych wydawców, a więc o około 40 więcej niż rok wcześniej.

W raporcie „Показники книжкової галузі України 2025” pojawia się szacunek około 390 aktywnych wydawców wobec około 350 w roku poprzednim, natomiast komunikat UIK mówi o około 400 aktywnych wydawcach. Różnica wynika z zaokrągleń i sposobu ujęcia danych, dlatego najbezpieczniej mówić o przedziale około 390–400 podmiotów.

W części finansowej UIK analizuje grupę 387 osób prawnych związanych z wydawaniem książek. Przychody tej grupy wyniosły w 2025 roku 8,921 mld hrywien, wobec około 8,2 mld hrywien w 2024 roku. W prezentacji UIK wartości te przeliczono orientacyjnie na około 214 mln dolarów oraz 200 mln dolarów. W tekście warto trzymać się hrywny albo dolara z prezentacji, bo przeliczanie na euro bez wskazania kursu niepotrzebnie otwiera furtkę do pomyłki.

Nominalnie przychody wzrosły o 8,5 proc., ale inflacja wyniosła 9,2 proc. Wniosek UIK jest prosty: realnego wzrostu dochodów branży w 2025 roku nie było. To dobry przykład liczby, która wygląda nieźle, dopóki nie zestawi się jej z cenami. Tabela pokazuje wzrost, gospodarka wojenna mówi: spokojnie, tak łatwo nie będzie.

Więcej tytułów, mniejsze nakłady

Ukraiński rynek książki w 2025 roku pokazuje wyraźny rozdźwięk między liczbą nowych publikacji a skalą produkcji. UIK podaje, że liczba tytułów książek i broszur wzrosła o 4 proc., osiągając 15 069 pozycji. Do tego dochodzi 1156 tytułów wydawnictw obrazkowych, co łącznie daje 16 225 publikacji.

Jednocześnie łączny nakład spadł. Nakład książek i broszur wyniósł ponad 33 mln egzemplarzy, a wydawnictw obrazkowych prawie 3,5 mln egzemplarzy. Razem daje to około 36,7 mln egzemplarzy, czyli o 1,75 proc. mniej niż w 2024 roku. UIK wskazuje też, że ogólny nakład książek i wydawnictw obrazkowych w 2025 roku stanowił tylko 79 proc. poziomu z 2020 roku.

Ten układ mówi wiele o kondycji rynku. Wydawcy wypuszczają więcej tytułów, ale ostrożniej planują nakłady. Ryzyko jest większe, portfele czytelników słabsze, a przewidywalność sprzedaży ograniczona. Branża nie zamarła. Raczej nauczyła się oddychać krótkimi seriami.

Ukraiński rynek książki pokazuje, że sama liczba nowych tytułów nie wystarcza do opowieści o sukcesie. Prawdziwe pytanie brzmi, czy książki trafiają do czytelników w skali, która daje wydawcom stabilność, autorom widoczność, a księgarniom sens ekonomiczny.

Duzi gracze nadal trzymają większość rynku

Z danych UIK wynika, że 208 wydawców, czyli 54 proc. analizowanej grupy, odnotowało wzrost przychodów. Ich łączny dochód wyniósł 6,77 mld hrywien, co odpowiadało za 76 proc. przychodów całej próby. Jednocześnie 177 wydawców, czyli 46 proc. badanej grupy, zanotowało spadek, a ich udział w przychodach wyniósł 24 proc.

Koncentracja rynku pozostaje bardzo wysoka. Według prezentacji UIK 22 największe wydawnictwa, czyli podmioty z przychodami powyżej 100 mln hrywien, wygenerowały 70 proc. łącznych przychodów badanej grupy. UIK zaznacza, że podobny trend utrzymuje się od kilku lat: w latach 2020–2025 pierwsza dwudziestka wydawców odpowiadała za 65–69 proc. całego przychodu, choć stanowiła około 5–7 proc. liczby wydawców.

Księgarnie to mocny punkt rynku, ale liczby trzeba czytać ostrożnie

W prezentacji UIK pojawia się szacunek około 800 punktów sprzedaży książek oraz około 80 stron internetowych sprzedających książki. Nie należy jednak automatycznie zamieniać tej liczby na „800 księgarń stacjonarnych”, bo raport posługuje się szerszą kategorią punktów sprzedaży.

Osobną miarą jest interaktywna mapa księgarń UIK. Według prezentacji liczba oznaczonych księgarń wzrosła z 502 w 2024 roku do 584 w 2025 roku. UIK komentuje ten trend ostrożnie: rynek księgarski „oddycha”, a zamykane punkty są zastępowane nowymi. Raport nie daje podstaw do katastroficznej tezy o załamaniu sieci księgarskiej.

W kontekście branżowym widać jednak coś więcej niż liczby. Ukraińskie księgarnie coraz częściej działają jako miejsca spotkań, rozmów, wydarzeń, klubów książki i rekomendacji. Część z nich łączy sprzedaż książek z kawiarnią, wydarzeniami literackimi, spotkaniami autorskimi i życiem lokalnej wspólnoty. To nie jest tylko estetyczna zmiana wystroju wnętrz. W warunkach wojny księgarnia staje się miejscem normalności.

Czytelnicy chcą książek, ale budżet ma swoje granice

Największy problem ukraińskiego rynku nie leży w braku potrzeby czytania. Leży w ograniczonej sile nabywczej. Według badania Deloitte Ukraine, Ukraińcy przeznaczają około 84 proc. miesięcznego budżetu na podstawowe potrzeby. Na czas wolny przypada około 1 proc. budżetu.

Dla rynku książki oznacza to bardzo konkretną barierę. Nawet gdy zainteresowanie czytaniem rośnie, zakup książki konkuruje z wydatkami pierwszej potrzeby, wsparciem armii, lekami, transportem, edukacją dzieci i codziennym utrzymaniem. Czytelnik może chcieć książek, ale nie zawsze może je kupować w takiej skali, jakiej potrzebowaliby wydawcy i księgarze.

W takim układzie książka musi wejść do kategorii potrzeby emocjonalnej, społecznej albo tożsamościowej. Pomaga biblioteka, klub książki, program wsparcia, wydarzenie, rekomendacja księgarza, promocja albo bardzo precyzyjny komunikat wydawcy. Pusty marketing odpada. Przy cienkim portfelu czytelnik pyta, dlaczego właśnie ta książka ma trafić do jego koszyka.

Co czytają Ukraińcy w czasie wojny?

Z raportu mocno wybrzmiewa zmiana funkcji czytania. Literatura historyczna, literatura faktu, książki o współczesnej wojnie, ukraińska klasyka i powieści społeczne odpowiadają na potrzebę zrozumienia własnego doświadczenia. Jednocześnie fantasy, romanse, thrillery i lżejsze formaty rozrywkowe dają oddech od przeciążenia.

Obie potrzeby są prawdziwe. Jedna porządkuje doświadczenie, druga pozwala na chwilę wyjść z jego ciężaru. I właśnie w tym miejscu ukraiński rynek książki pokazuje dużą dojrzałość: nie próbuje sprowadzać czytania wyłącznie do patriotycznego obowiązku ani wyłącznie do rozrywki. Odbiorcy szukają książek, które pomagają rozumieć rzeczywistość, ale też takich, które pozwalają od niej odpocząć.

W materiale Biblioteki Analiz pojawia się przykład bestsellerów festiwalu Książkowa Kraina w Kijowie. W zestawieniu znalazły się książki autorów ukraińskich, literatura młodzieżowa, thrillery, poradniki, fantastyka, literatura japońska i amerykańska. Taki miks pokazuje rynek różnorodny, żywy i daleki od jednego modelu czytania.

Książkowa Kraina: festiwal, który wychodzi poza branżową bańkę

Książkowa Kraina w Kijowie, opisana w przekazanym materiale Biblioteki Analiz, pokazuje drugą stronę ukraińskiego rynku książki: wysoką energię wydarzeń, festiwali i spotkań. Jesienna edycja 2025 roku zgromadziła ponad 93 tys. gości, a według przywołanych danych 94 proc. odwiedzających kupiło książki. Sprzedano ponad 93 tys. egzemplarzy, a program obejmował setki wydarzeń.

Najważniejszy wniosek nie dotyczy samej frekwencji. Organizatorzy od początku próbowali wyjść poza typową „bańkę książkową”, czyli dotrzeć do osób, które nie chodzą regularnie na targi, spotkania autorskie i festiwale literackie. Pomogła lokalizacja, szeroki program, obecność znanych osób i miejski, rodzinny format wydarzenia.

Dla branży książki ta lekcja ma dużą wagę. Wydarzenie książkowe nie musi mówić wyłącznie do najbardziej oczytanych. Może stać się sposobem wciągania nowych odbiorców w kulturę czytania, o ile przestanie wyglądać jak zamknięty klub dla wtajemniczonych.

Państwo szuka narzędzi wsparcia

Raport i prezentacja UIK wymieniają kilka mechanizmów wspierania rynku: regulacje ograniczające rosyjski import, preferencje podatkowe, promocję czytania, programy stymulowania popytu, zakupy dla bibliotek publicznych i szkolnych oraz działania międzynarodowe. Wśród konkretnych instrumentów pojawiają się m.in. eKnyha, Narodowy Cashback, „zimowa tysiączka”, pakiet szkolny, planowane rozszerzenia programów i oczekiwane subsydia dla księgarń.

Najbardziej namacalny przykład daje eKnyha. Według prezentacji UIK pieniądze otrzymało 288 tys. osób, książki kupiono za 160 mln hrywien, sprzedaż objęła 450 tys. egzemplarzy, 26,5 tys. tytułów i ofertę 370 wydawców. Program działał przez 330 księgarń w całym kraju oraz 37 stron internetowych.

UIK wskazuje także rekomendacje dla polityki publicznej. Wśród nich znajduje się rozpoczęcie masowych zakupów nowych książek dla bibliotek publicznych i szkolnych, na poziomie 6 mln egzemplarzy rocznie, czyli około 5 proc. odnowienia zasobów. Instytut postuluje także rozszerzenie programu eKnyha na kategorię noworodków, uruchomienie programu subsydiów dla księgarń, ustawienie 50-procentowego Narodowego Cashbacku na książki, wsparcie małych wydawców, stymulowanie ukraińskich autorów oraz poprawę statystyki rynku.

Największe napięcia rynku książki w Ukrainie to:

  1. Przychody rosną nominalnie, ale realnie branża stoi w miejscu. Inflacja zabiera efekt wzrostu.
  2. Liczba tytułów rośnie, lecz łączny nakład spada. Rynek jest aktywny, ale ostrożny.
  3. Księgarnie rozwijają się jako format kulturowy, ale czytelnicy mają bardzo ograniczony budżet na czas wolny.
  4. Duzi gracze utrzymują przewagę, a mali wydawcy są szczególnie wrażliwi na koszty, inflację i wahania popytu.
  5. Brak pełnych danych o faktycznej sprzedaży książek utrudnia diagnozę rynku. UIK wprost wskazuje, że zamknięta statystyka faktycznej sprzedaży komplikuje analizę.

Co z ukraińskiego doświadczenia może wynikać dla Polski?

Dla polskiego rynku książki Ukraina jest dziś ciekawym lustrem. Pokazuje, że księgarnia może być czymś znacznie ważniejszym niż regał i kasa. Może być miejscem rekomendacji, rozmowy, lokalnej wspólnoty, wydarzenia i budowania relacji z czytelnikiem. W sytuacji presji społecznej i ekonomicznej taka funkcja nabiera jeszcze większej wartości.

Ukraińskie doświadczenie pokazuje też, że promocja czytania bez pracy nad dostępnością książek szybko trafia na ścianę. Jeżeli czytelnik ma pieniądze na jedną książkę albo pilniejszy wydatek, sama kampania promocyjna nie wystarczy. Potrzebne są biblioteki, programy zakupowe, lokalne księgarnie, skuteczna dystrybucja, legalny obieg cyfrowy i dane, które pozwalają rozumieć rynek.

Książka potrzebuje całego ekosystemu. Wydawca, księgarnia, biblioteka, festiwal, klub książki, program publiczny i dobra komunikacja działają razem. Jeden element nie pociągnie rynku, jeśli reszta systemu będzie słaba.

Rynek książki w Ukrainie w 2025 roku nie daje prostej historii sukcesu. Pokazuje raczej branżę, która funkcjonuje pod presją wojny, inflacji, ograniczonych budżetów i wysokiej koncentracji kapitału, a mimo to tworzy nowe formaty księgarń, wydarzeń i komunikacji z czytelnikami.

W dzisiejszej Ukrainie książka została włączona w życie społeczne. Trafia do księgarń, klubów, festiwali, rozmów, bibliotek i programów wsparcia. Dane finansowe każą zachować ostrożność, ale energia kulturowa rynku jest realna. I właśnie zderzenie tych dwóch faktów tworzy najważniejszy obraz ukraińskiej branży książki: żywej, ambitnej, zmęczonej, kreatywnej i wciąż niedofinansowanej.

Dla wydawców, księgarzy i instytucji kultury płynie stąd konkretny wniosek: sama produkcja tytułów nie wystarczy. Rynek potrzebuje miejsc, ludzi, rekomendacji, danych, bibliotek i programów, które zmieniają zainteresowanie czytaniem w realny zakup albo realny dostęp do książki.


Źródła:

  • Rynek książki w Ukrainie 2025: Nowy raport Ukraińskiego Instytutu Książki, Rynek Książki [dostęp: 08.05.2026].
  • Makarenko Oksana, Kultura i książka: wzrost popytu i zmiana upodobań w czasie wojny jako mechanizm obronny wobec permanentnego zagrożenia, Biblioteka Analiz nr 655 (23/2025).
  • Для сайту. Про ринок. Показники 2025.
  • Книжковий ринок у стагнації, — дослідження Українського інституту книги, ubi.org.ua [dostęp: 08.05.2026].

Fot. z 2017 roku, CC BY-SA 2.0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.