Ustawa o zabezpieczeniu socjalnym artystów – etap prac i zasady

14 min czytania

Rządowy projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny, druk sejmowy nr 2644, nie jest jeszcze obowiązującym prawem. Po pierwszym czytaniu trafił do Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu. Komisja przeprowadziła wysłuchanie publiczne 14 lipca i nadal pracuje nad projektem.

Projekt ma włączyć osoby wykonujące zawody artystyczne do systemu ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych. Przewiduje status artysty zawodowego oraz dopłaty do składek dla osób spełniających kryterium dochodowe. Spór dotyczy warunków uzyskania statusu, uznaniowości oceny dorobku, kosztów systemu i grup, które mogą pozostać poza nim.

Nie należy jeszcze pisać o tych rozwiązaniach jak o obowiązujących świadczeniach. Treść może się zmienić w komisji, podczas kolejnych czytań, w Senacie albo przed podpisem Prezydenta.

Zanim pojawił się projekt, był stary problem

Przez prawie cztery dekady polskie państwo nie stworzyło stabilnego systemu zabezpieczenia dla artystów. Funkcjonowały stypendia, programy pomocowe, nagrody, zapomogi, system 50% kosztów uzyskania przychodu i różne rozwiązania branżowe, ale nie powstał mechanizm, który odpowiadałby na podstawową sprawę: wielu artystów wykonuje pracę zawodową, tylko nie w rytmie miesięcznej pensji.

Autor książki może pisać przez dwa lata i otrzymać honorarium w ratach albo po oddaniu tekstu, tłumacz rozlicza się po zakończeniu dużego przekładu, muzyk ma sezon koncertowy i miesiące ciszy, aktorka może mieć kilka intensywnych produkcji, a potem dłuższą przerwę, ilustrator pracuje projektowo, filmowiec żyje od umowy do umowy. W systemie składkowym taka praca wygląda często jak przerwa, choć realnie wcale nią nie jest.

Raport „Policzone i policzeni 2024” pokazał skalę zjawiska. W Polsce aktywnie funkcjonuje około 62,4 tys. osób wykonujących zawody artystyczne, twórcze i wykonawcze. 9/10 osób badanych deklarowało nieregularność dochodów. Ponad połowa nie przekraczała poziomu minimalnego wynagrodzenia z przychodów uzyskiwanych z pracy artystycznej. Znaczna część środowiska zarabiała zbyt mało, by bezpiecznie utrzymywać pełne oskładkowanie.

Te dane nie oznaczają, że wszyscy artyści są ubodzy. Środowisko jest mocno rozwarstwione. Są osoby o wysokich przychodach, rozpoznawalne nazwiska, stabilne kontrakty i etaty w instytucjach. Obok nich funkcjonują osoby, które wykonują zawód przez lata, ale ich dochody są niskie, nieregularne albo rozdzielone między kilka źródeł. Ustawa ma dotyczyć przede wszystkim tej drugiej grupy.

Gdzie teraz jest projekt?

Rada Ministrów przyjęła projekt 26 maja 2026 roku. Do Sejmu skierowano go 3 czerwca, a druk nr 2644 doręczono posłom 9 czerwca. Pierwsze czytanie odbyło się 18 czerwca.

19 czerwca Sejm odrzucił wniosek o zakończenie prac nad projektem: za odrzuceniem projektu głosowało 199 posłów, przeciw 233, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Odrzucono również wniosek o skierowanie projektu dodatkowo do Komisji do Spraw Deregulacji.

Projekt trafił do Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu. 30 czerwca komisja zdecydowała o wysłuchaniu publicznym, które odbyło się 14 lipca w Sejmie. Według Kancelarii Senatu udział zgłosiło około 50 osób i organizacji. Popierano samą potrzebę ustawy, ale wskazywano też na konieczność doprecyzowania zasad przyznawania statusu, sytuacji emerytowanych twórców oraz katalogu zawodów.

Na 31 lipca projekt pozostaje w komisji. Nie przeszedł drugiego ani trzeciego czytania, nie został uchwalony przez Sejm i nie trafił do Senatu. Nie ma więc podpisu Prezydenta, terminu ogłoszenia ani daty wejścia w życie.

Co przewiduje ustawa?

Projekt opiera się na dwóch filarach. Pierwszy to status artysty zawodowego. Osoba ubiegająca się o status ma wykazać, że wykonuje działalność artystyczną profesjonalnie, stale, osobiście i z dorobkiem możliwym do udokumentowania. Nie wystarczy pojedynczy występ, jedna publikacja, okazjonalny obraz ani deklaracja, że ktoś tworzy po godzinach.

Drugi filar to dopłaty do składek. Osoba ze statusem artysty zawodowego, która spełni kryterium dochodowe, będzie mogła otrzymać dopłatę do składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne. Dopłata ma uzupełniać składki do poziomu wynikającego z minimalnego wynagrodzenia. Środki nie trafią do ręki artysty. Mają zostać przekazane bezpośrednio do ZUS.

Projekt obejmuje składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne, a także składki na Fundusz Pracy. W przypadku zawodowych tancerzy pojawia się dodatkowo Fundusz Emerytur Pomostowych.

Projekt przewiduje też udział KAS przy weryfikacji dochodów, obsługę po stronie ZUS oraz decyzję administracyjną dotyczącą statusu. Przyznawaniem statusu ma zajmować się Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej, powstałe przez przekształcenie obecnego Centrum Edukacji Artystycznej. W procedurze ma uczestniczyć Komisja Opiniująca.

Wsparcie nie będzie bezterminowe. Dopłata ma być przyznawana na 12 miesięcy, po czym sytuacja dochodowa artysty będzie ponownie sprawdzana. Próg dochodowy ma wynosić 125% średniego rocznego minimalnego wynagrodzenia z ostatnich trzech lat. W materiałach towarzyszących projektowi odpowiada to około 68 tys. zł rocznego przychodu brutto. Status artysty zawodowego ma być przyznawany zasadniczo na pięć lat, a w określonych przypadkach maksymalnie na osiem lat. W praktyce ministerstwo mówi o mechanizmie dla osób o niskich i nieregularnych dochodach, a nie dla celebrytów czy osób osiągających wysokie wpływy z rynku.

Kto realnie może zyskać?

Najprościej: osoby, które już wykonują zawód artystyczny, mają dorobek, ale ich dochody są zbyt nieregularne, by utrzymać ciągłość składek.

W świecie książki mogą to być pisarze, tłumacze literaccy, ilustratorzy, poeci, dramatopisarze, autorzy literatury dziecięcej, część autorów reportażu, eseistyki, książek historycznych i publikacji niszowych. Zwłaszcza ci, którzy mają dorobek, ale nie mają etatu ani stabilnego kontraktu.

Rząd szacuje, że z bezgotówkowego systemu wsparcia może skorzystać około 20 tys. osób. Raporty mówią o ponad 62 tys. osób wykonujących zawody artystyczne, ale projekt nie obejmie całej tej grupy dopłatami. Status artysty i prawo do wsparcia będą zależały od spełnienia warunków ustawowych oraz kryterium dochodowego.

Ustawa może pomóc osobom, które nie są debiutantami bez dokumentów, ale też nie należą do wąskiej grupy najlepiej zarabiających. Autor z trzema książkami, słabymi tantiemami i długimi przerwami między wypłatami może znaleźć się bliżej systemu. Tłumacz pracujący nad dużymi książkami, ale rozliczany nieregularnie, również. Ilustrator wykonujący książki dla kilku wydawnictw, bez stałej umowy, także może mieć interes w takim rozwiązaniu.

W muzyce, teatrze, filmie, tańcu i sztukach wizualnych mechanizm ma podobny sens. Chodzi o osoby, które faktycznie utrzymują się z pracy artystycznej albo próbują się z niej utrzymywać, lecz ich przychody nie składają się w regularny kalendarz składkowy.

Osobno analizujemy projekt ustawy o ochronie rynku książki, który dotyczy cen, rabatów i relacji w dystrybucji.

Kogo ustawa raczej nie obejmie?

Projekt nie obejmie wszystkich osób związanych z kulturą. Poza systemem zostaną osoby wykonujące działalność amatorską, okazjonalną albo hobbystyczną. Kto raz wystąpił, raz coś namalował, sam wydał pojedynczy tomik albo sporadycznie sprzedaje rękodzieło, nie otrzyma automatycznie statusu artysty zawodowego.

Ustawa nie pomoże też osobom, które mają stabilny etat i pełne ubezpieczenie z innego tytułu, jeśli nie spełnią warunków dopłaty. Nie obejmie osób przekraczających próg dochodowy. Nie stanie się dodatkową premią dla osób z wysokimi przychodami (przynajmniej taki jest sens projektu).

Największy problem dotyczy jednak grup pośrednich: osób, które tworzą realnie, długo i wartościowo, ale poza instytucjonalnym obiegiem.

Twórcy ludowi i dokumentowanie dorobku

Twórczość ludowa mieści się w katalogu działalności artystycznej, ale praktycznym problemem może być udokumentowanie zawodowego charakteru pracy. Hafciarki, rzeźbiarze ludowi, twórczynie ozdób obrzędowych czy osoby wykonujące stroje regionalne często działają poza obiegiem galerii, uczelni i dużych instytucji.

Projekt wymaga potwierdzenia dorobku, ciągłości działalności i przychodów. Tymczasem część twórców sprzedaje prace na kiermaszach, prowadzi warsztaty w lokalnych domach kultury albo przekazuje umiejętności w rodzinie. Ich działalność jest widoczna w społeczności, lecz nie zawsze pozostawia dokumentację typową dla rynku sztuki.

Procedura powinna więc dopuszczać różne rodzaje dowodów: katalogi wystaw, dokumentację fotograficzną, potwierdzenia udziału w wydarzeniach, rekomendacje instytucji i organizacji branżowych oraz umowy lub rachunki, jeżeli istnieją. Bez takiego podejścia łatwiej będzie osobom, które już znają język wniosków i instytucji, niż twórcom o równie długim dorobku działającym lokalnie.

Granica między sztuką, rzemiosłem i usługą

Kolejny problem dotyczy osób na styku sztuki i pracy usługowej. Tatuażysta, projektant okładek, twórca cyfrowy, grafik, animator internetowy, autor komiksów publikowanych poza klasycznym rynkiem, twórca gier, osoba wykonująca prace wizualne na zamówienie – każdy z nich może zapytać, gdzie przebiega granica.

Zbyt szeroka definicja może ułatwić nadużycia i wywołać sprzeciw wobec całego systemu; zbyt wąska odetnie osoby, które rzeczywiście tworzą, ale nie pasują do tradycyjnego wyobrażenia artysty.

Uwagi Stowarzyszenia Filmowców Polskich pokazują ten problem bardzo wyraźnie. SFP zwraca uwagę na ryzyko arbitralnego wykluczania zawodów niestandardowych, interdyscyplinarnych albo rozwijających się poza tradycyjnymi strukturami.

Komisja Opiniująca: potrzebna kontrola czy ryzyko uznaniowości?

Projekt zakłada ocenę dorobku przez Komisję Opiniującą. Ministerstwo przedstawia ten mechanizm jako zabezpieczenie przed przypadkowymi wnioskami. Trudno odmówić temu logiki. Skoro status ma dawać dostęp do dopłat, ktoś musi sprawdzić, czy wnioskodawca rzeczywiście wykonuje zawód artystyczny.

Ale…

Stowarzyszenie Reżyserów Polskich mocno skrytykowało model oparty na ocenie środowiskowej i administracyjnej. W ocenie SRP status związany z zabezpieczeniem społecznym powinien wynikać z kryteriów formalnych, możliwych do sprawdzenia, a nie z decyzji ciała oceniającego dorobek. Padały tam bardzo ostre zarzuty dotyczące ryzyka upolitycznienia, nacisku i autocenzury.

Jeśli od statusu zależy prawo do dopłaty, procedura musi być maksymalnie jasna. W przeciwnym razie artysta będzie zastanawiał się nie tylko nad tym, czy ma dorobek, ale też czy jego dorobek spodoba się komisji, czy dobrze go opisze, czy nie trafi na zespół nieznający jego dziedziny.

Koszty i pytanie o sprawiedliwość

Krytycy projektu podnoszą także argument kosztów. Według doniesień medialnych i omówień koszt pełnego funkcjonowania systemu może wynosić około 320–380 mln zł rocznie. Forum Rozwoju Obywatelskiego ocenia projekt jako nieuzasadnione uprzywilejowanie jednej grupy i pyta, dlaczego podatnicy mają finansować składki akurat artystów, skoro nieregularne dochody mają też przedsiębiorcy, freelancerzy, osoby samozatrudnione i wielu pracowników usług.

Wiele osób w Polsce zarabia nieregularnie, ma słabe umowy i nie czuje żadnej szczególnej opieki państwa. Kasjerka, opiekunka, samozatrudniony grafik, korepetytor, instruktor, mikroprzedsiębiorca albo osoba pracująca sezonowo może zapytać, dlaczego system zaczyna od artystów.

Odpowiedź zwolenników jest znana: kultura ma znaczenie publiczne, a praca artystyczna często nie mieści się w narzędziach przygotowanych dla zwykłej działalności gospodarczej. To argument sensowny, ale nie zamyka debaty. Projekt przetrwa społecznie tylko wtedy, gdy będzie precyzyjny, odporny na nadużycia i dobrze wyjaśniony.

Co z rynkiem książki?

Wpływ na rynek książki będzie pośredni. Ustawa nie zmieni cen książek, rabatów, dystrybucji ani umów wydawniczych, nie podniesie automatycznie honorariów, nie skróci terminów płatności, nie naprawi tantiem, nie rozwiąże problemu pracy redakcyjnej i korektorskiej za niskie stawki. Może jednak wpłynąć na ludzi, którzy książki tworzą.

Autorzy, tłumacze literaccy i ilustratorzy często funkcjonują w rytmie długich projektów i jednorazowych wypłat. Książka historyczna, reportaż, esej, biografia, przekład dużej powieści albo publikacja dziecięca z rozbudowaną warstwą graficzną potrzebują czasu, a rynek nie zawsze ten czas finansuje.

Dopłata do składek nie zastąpi uczciwej zaliczki ani dobrego kontraktu, ale może pomóc utrzymać ciągłość ubezpieczenia między projektami. Dla części twórców to różnica między zostaniem w zawodzie a szukaniem pracy poza kulturą.

Poza systemem mogą jednak zostać osoby z zaplecza książki: redaktorzy, korektorzy, składacze, osoby przygotowujące indeksy, researcherzy, część projektantów okładek, osoby prowadzące promocję i produkcję wydawniczą. Bez nich książka nie trafia do czytelnika w dobrej formie, ale ich praca zwykle nie jest kwalifikowana jako działalność artystyczna. Ustawa nie obejmie więc całego ekosystemu książki. Obejmuje wybrane zawody twórcze.

Rynek książki nie składa się wyłącznie z autorów i wydawców. Każdy, kto przygotowywał książkę do druku, wie, ile niewidzialnej pracy znika między plikiem autora a gotowym egzemplarzem.

Kto popiera projekt?

Projekt ma silne poparcie części środowisk twórczych. 17 czerwca 2026 roku, dzień przed pierwszym czytaniem, 29 stowarzyszeń twórczych podpisało wspólny list do posłów i posłanek z apelem o poparcie projektu. Autorzy listu obawiali się odrzucenia ustawy już w pierwszym czytaniu i prosili o skierowanie jej do dalszych prac. Ten głos jest ważny, bo pokazuje, że część środowiska traktuje ustawę nie jako symboliczny gest, ale jako realne narzędzie zabezpieczenia społecznego. Nie znosi to krytyki projektu, ale równoważy obraz debaty.

Przed pierwszym czytaniem 29 stowarzyszeń podpisało wspólny list do posłów i posłanek z apelem o wsparcie ustawy. Poparcie płynie między innymi z organizacji reprezentujących artystów scenicznych, twórców, wykonawców i część środowisk literackich.

Zwolennicy wskazują, że ustawa nie tworzy pensji dla artystów i nie daje specjalnych emerytur. Ma uzupełniać składki wtedy, gdy dochody są za niskie, a praca ma realny, zawodowy charakter. Według tego stanowiska państwo nie finansuje kariery, tylko zabezpiecza dostęp do zwykłych praw: lekarza, świadczeń chorobowych, ochrony rodzicielskiej i składek emerytalnych.

Ten argument jest mocny, pod warunkiem że ustawa rzeczywiście zostanie ograniczona do osób spełniających jasne kryteria. Jeśli system będzie szczelny i prosty, łatwiej będzie go bronić. Jeśli stanie się uznaniowy albo nieczytelny, obrona projektu będzie coraz trudniejsza.

Kto krytykuje projekt?

Krytyka idzie z kilku stron. Część prawicy i środowisk liberalnych gospodarczo kwestionuje samą zasadę finansowania składek wybranej grupy zawodowej z budżetu. W tym ujęciu projekt tworzy przywilej, który może być niesprawiedliwy wobec innych osób o nieregularnych dochodach.

Część środowisk artystycznych nie odrzuca potrzeby zabezpieczenia, ale krytykuje mechanizm. SRP i SFP wskazywały ryzyko uznaniowości, politycznego wpływu na status, nieprecyzyjnych kryteriów, kłopotów przy zawodach niestandardowych i obawę, że część środków pochłonie administracja.

Trzeba jednak oddzielić krytykę aktualnego druku sejmowego od wcześniejszych opinii konsultacyjnych. Część stanowisk SRP i SFP odnosiła się do wcześniejszych wersji projektu, jeszcze sprzed druku 2644. Nadal są przydatne, pokazują ryzyka: uznaniowość, możliwe wykluczenie zawodów niestandardowych, koszty administracji, wpływ komisji na ocenę dorobku. Nie wolno ich jednak przedstawiać tak, jakby były pełną oceną finalnego tekstu skierowanego do Sejmu.

Krytyka nie pochodzi wyłącznie od osób, które uważają artystów za grupę niepotrzebną. Pojawia się także ze środowisk twórczych, które chcą zabezpieczenia, ale nie chcą systemu opartego na niejasnej ocenie dorobku.

Największe ryzyka

Pierwsze ryzyko: biurokracja. Jeżeli procedura będzie zbyt trudna, część osób o najniższych kompetencjach administracyjnych odpadnie już na starcie. Dotyczy to szczególnie starszych twórców, twórców ludowych, osób z małych miejscowości i ludzi funkcjonujących poza zawodowymi organizacjami.

Drugie ryzyko: uznaniowość. Każdy system oceny dorobku może rodzić pytania o kryteria, skład komisji, wpływy środowiskowe i odwołania.

Trzecie ryzyko: nierówność między dziedzinami. Muzyk, aktor, pisarz czy filmowiec może łatwiej udokumentować dorobek niż osoba wykonująca lokalną twórczość obrzędową, szyjąca regionalne stroje albo przekazująca tradycyjny wzór w rodzinnej wspólnocie.

Czwarte ryzyko: zderzenie z opinią publiczną. Jeżeli projekt zostanie sprowadzony w debacie do dopłat dla celebrytów, przestanie mieć znaczenie, że w rzeczywistości próg dochodowy ma kierować wsparcie do osób mniej zarabiających.

Piąte ryzyko: pominięcie zaplecza kultury. Technicy, redaktorzy, korektorzy, producenci i organizatorzy nadal mogą zostać poza systemem, choć ich praca podtrzymuje codzienne funkcjonowanie kultury.

Co powinno zostać doprecyzowane?

Komisja sejmowa powinna szczególnie uważnie przeanalizować kilka punktów.

Po pierwsze: dokumentowanie dorobku. Trzeba stworzyć ścieżkę dla osób, które mają realny dorobek, ale nie mają uporządkowanego archiwum umów, faktur, recenzji czy katalogów.

Po drugie: twórczość ludowa i lokalna. Samo wpisanie jej do katalogu nie wystarczy. Potrzebne są kryteria, które nie będą karały ludzi za to, że tworzyli poza dużymi instytucjami.

Po trzecie: odwołania. Osoba, która nie otrzyma statusu, musi znać powód i mieć realną możliwość odwołania, a nie tylko formalny zapis.

Po czwarte: zawody nowe i hybrydowe. Twórczość cyfrowa, komiks internetowy, animacja, gry, działania interdyscyplinarne i sztuka funkcjonująca poza klasycznym obiegiem muszą mieć miejsce w systemie.

Po piąte: koszty administracji. Środki powinny trafiać głównie na składki, a nie na utrzymanie rozbudowanego mechanizmu oceny.

Projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów zawodowych może być ważnym krokiem dla ludzi kultury, ale tylko wtedy, gdy nie zamieni się w system dla tych, którzy najlepiej wypełniają formularze. Kluczowe pytanie nie brzmi dziś, czy artyści mają prawo do bezpieczeństwa. Kluczowe pytanie brzmi, kogo państwo uzna za artystę, a kogo zostawi.

Podsumowanie

Projekt odpowiada na realny problem: wielu twórców pracuje zawodowo, ale nie ma ciągłości ubezpieczenia z powodu nieregularnych dochodów. Nie został jednak jeszcze uchwalony, a ostateczny kształt systemu zależy od dalszych prac Komisji Kultury.

Najważniejsze pozostają jasne kryteria statusu, przejrzysta procedura odwoławcza i dostępność dla osób działających poza dużymi instytucjami. Trzeba też wyraźnie odróżniać status artysty zawodowego od prawa do dopłaty: nie każda osoba ze statusem będzie spełniała kryterium dochodowe.

Kolejną aktualizację należy przeprowadzić po przyjęciu sprawozdania komisji albo skierowaniu projektu do drugiego czytania. Do tego czasu wszystkie kwoty i zasady opisane w artykule są założeniami projektu, a nie obowiązującymi uprawnieniami.

Źródła

Stan prac i dane sprawdzono 31 lipca 2026 roku w źródłach pierwotnych: przebieg procesu legislacyjnego druku nr 2644, informacja MKiDN o pierwszym czytaniu, relacja z wysłuchania publicznego 14 lipca oraz raport „Policzone i policzeni 2024”.

Stanowiska i analizy wykorzystane w tekście

  • Związek Artystów Scen Polskich – list w sprawie projektu ustawy.
  • Polska Izba Książki – omówienie założeń projektu.
  • Stowarzyszenie Filmowców Polskich i ZAPA – stanowisko dotyczące katalogu zawodów i procedury.
  • Stowarzyszenie Reżyserów Polskich – opinia o kryteriach statusu i ryzyku uznaniowości.
  • Forum Obywatelskiego Rozwoju – krytyczna analiza kosztów i zakresu wsparcia.
  • Polska Agencja Prasowa, Polsat News, Interia i e-teatr.pl – relacje z prac rządowych i sejmowych.

Fot. Pixabay Content License (wal_172619}

Tekst zaktualizowany 31 lipca 2026 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.