Moda na Włochy i książki o Włoszech – raport 2026
Włochy znów są hitem. Zarówno jako kierunek wakacyjny Polaków, jak i temat literacki. Świadczą o tym dane turystyczne oraz fakt, że Włochy są jedną z najpopularniejszych fraz kierunkowych w Google Trends (w 2025 Hiszpania minimalnie wyprzedziła Włochy). Moda na Włochy wzięła się z połączenia turystycznej dostępności, wizualnej siły social mediów i wydawniczego wyczucia tematu. Italia daje gotową obietnicę lepszego życia, a książki pomagają tę obietnicę nazwać, uporządkować i zabrać ze sobą do domu.
Mniej więcej w 2021 roku wydawcy uruchomili serię publikacji o Włoszech: lekkich przewodników, opowieści reportażowych i poradników. Najważniejsze tytuły poprzednich lat (m.in. „Włoszki” Contestabile (2020) czy seria Natalii Rosiak o północnych/południowych Włoszech (2023–2024)) spopularyzowały temat Italii w Polsce.
Po intensywnym 2025 roku, w 2026 mamy wysyp nowych tytułów: albumów miejskich, przewodników eksperckich i lifestyle’u oraz reportaży. Włochy to nadal jeden z topowych tematów mediów społecznościowych i turystyki, a nowe premiery książkowe nadążają za potrzebą głębszego poznania prawdziwej Italii. Dlaczego tak się dzieje? Skąd wzięła się moda na Włochy?
Jak sprawdzałam, czy moda na Włochy naprawdę istnieje?
Żeby nie pisać tekstu na zasadzie, że wszyscy czują, że Italia jest wszędzie, więc na pewno jest wszędzie, zebrałam dane z kilku miejsc. Podstawą były oczywiście oficjalne strony wydawnictw: Czarne, Literackie, Filia, Znak, Bezdroża, Pascal, ExpressMap i kilka innych oficyn, które regularnie wypuszczają przewodniki, reportaże, albumy albo książki o stylu życia. Do tego doszły katalogi księgarń internetowych i baz książkowych: Empik, Merlin, LubimyCzytać, oraz katalog Biblioteki Narodowej. Trochę tego jest!
Sprawdzałam przede wszystkim książki o Włoszech wydane w Polsce do maja 2026 roku oraz zapowiedzi na kolejne miesiące. Interesowały mnie reportaże, przewodniki, albumy, biografie miast, książki o kuchni, codzienności, historii, sztuce i włoskim stylu życia. Beletrystykę zostawiłam poza zestawieniem, bo mieszałaby obraz rynku. Książka, w której ktoś zakochuje się pod toskańskim słońcem, gra w inną grę niż reportaż o Sycylii albo przewodnik po Wenecji. Obie mogą sprzedawać włoskie marzenie, ale tutaj o czymś innym.
Osobno przejrzałam mocniejsze książki z poprzednich lat, mniej więcej od 2018 roku w górę. Chodziło o tytuły, które mogły realnie podbić zainteresowanie Italią: „Włoszki”, seria Natalii Rosiak, reportaże o południu Włoch, Wenecji, Sycylii, włoskim jedzeniu i codzienności. Ich znaczenie oceniałam na podstawie obecności w księgarniach, recenzjach, mediach, rekomendacjach czytelników i dłuższego życia po premierze (oraz własnych doświadczeń czytelniczych oczywiście).
Social media potraktowałam jako ważny kontekst, ale z uczciwym zastrzeżeniem. Publiczne posty z Instagrama, Facebooka, TikToka i X pokazują, że hasła typu Włochy, Italia, dolce vita, Sycylia, Wenecja czy włoskie jedzenie pracują w sieci bardzo intensywnie! Nie ma jednak powszechnie dostępnych, pełnych danych statystycznych z tych platform, więc nie udaję, że mam pod ręką prywatny kokpit Mety i TikToka. Te wpisy służą mi raczej jako sygnał trendu.
Do obrazu dołożyłam jeszcze dane turystyczne: raporty Holiday Barometer, informacje linii lotniczych, teksty branżowe i dane o kierunkach wybieranych przez Polaków. Bo moda na Włochy nie siedzi wyłącznie na półce w księgarni! Tak, na książkach się skupię, ale zaczyna się często od taniego lotu, rolki z Neapolu, zdjęcia talerza makaronu, gelatto, Aperolka itd…
A więc, co o książkach? Moda na Włochy: analiza trendów (2021–2026)
Wyraźnie rośnie liczba łatwych przewodników turystycznych. W ofercie są teraz komplety 2w1 i 3w1 (np. „Włochy północne 3w1”, „Rzym 2w1 light” 2026). Popularne są też formaty „city break” (Bezdroża 27 pomysłów) oraz atlas 3w1 spiralny (Baedeker Smart). Dzięki temu czytelnicy mogą wybierać spośród różnych poziomów szczegółowości (od skrótowych map do rozbudowanych książek z mapami).
Wydawcy tacy jak Pascal, ExpressMap czy Bezdroża wypuszczają corocznie nowe edycje/przewodniki – świadczy to o rosnącym rynku turystycznym.
Rozwija się także obszar literatury non-fiction o głębszym wydźwięku społecznym. Po apelu Rosiak poszły książki takie jak „Włochy prawdziwe” (Mazzini, 2025) – raport o kryzysach, mafii i migracji. Do tego dołączyły eseje kulturowe (Contestabile, Brzozowski) oraz duże wywiady-literatura faktu (Magno o Wenecji).
M.in. te tytuły przesunęły opowieść o Italii z idyllicznego „wakacyjnego widoku” w stronę obrazu bardziej uważnego, historycznego i społecznego. Dopiero co wydany przez Czarne „Triest, czyli nigdzie” Jana Morris dobrze wpisuje się w tę zmianę. Zamiast kolejnej pocztówki z Włoch dostajemy opowieść o mieście pogranicznym, zawieszonym między imperiami, językami, pamięcią i melancholią Europy Środkowej. Taka premiera pokazuje, że moda na Włochy dojrzewa. Czytelnik chce już nie tylko słońca, aperitivo i ładnego kadru, ale także historii miejsca, jego pęknięć i całego tego kulturowego osadu, który zostaje po wielkich mitach.
Równolegle rośnie dział poradników i porad o włoskim stylu życia – od „dolce vita” przez kuchnię. Przykładem są „Włoski styl życia” (Filia 2026) oraz „Sztuka życia po włosku” (Filia 2026), które łączą podróż z psychologią i designem. Nowością są też kulinarne podróże – np. „Sycylia. Smak południa” (Bezdroża 2026) przybliża kuchnię regionu wraz z anegdotami. W ten sposób modę na Włochy karmią także treści slow-life i kulinarne, wpisujące się w globalny trend odkrywania życia sposobem Italii.
Zainteresowanie książkami o Włoszech jest silnie powiązane z faktycznymi podróżami Polaków. Według Ryanaira, majówka 2025 była rekordowa – około 42% polskich pasażerów leciało właśnie do Włoch (najwięcej w Europie). Google Trends pokazuje, że w 2024 Włochy były topowym kierunkiem wyszukiwanym przez Polaków.
W mediach społecznościowych panują hashtagi #Włochy, #dolcevita, a podróżnicy chętnie dzielą się postami z książkami (np. Instagram @italia_e_cucina, relacje z lekturą „Włoszki” czy „Pola i Franek”). Popularne konta na Instagramie inspirują wyjazdami do Włoch, a na X (Twitterze) firmy promują wakacje (tweet: „Gotowy na włoskie dolce vita z LOT’em?”). Chociaż brak pełnych danych social mediów, rosnąca liczba polubień i udostępnień ilustracji z Włoch sugeruje silną „internetową falę” trendu. Nie trzeba mieć dostępu do oficjalnych statystyk, aby widzieć, że trend jest spory.
Moda na Włochy przeszła kilka etapów. Faza początkowa (2021) to pojedyncze projekty reportażowe o prawdziwych Włoszech. W 2023 nastąpiła eksplozja popularności (rowerowy boom na podróże, światowa moda na kuchnię włoską). Dużą rolę odegrały „bestsellery blogerskie” (Rosiak, Bucharska).
W 2024–2025 trend ujawnił się w oficjalnych badaniach (Holiday Barometer: 2024 – Włochy 8% wskazań) i pełnej ofercie książkowej (przewodniki, reportaże).
W tej chwili, w maju 2026 moda na Włochy jest w zasadzie na etapie „specjalizacji”. Kolekcjonujemy mikrotematy (np. Triest, archipelagi) i utrzymujemy stałą popularność Włoch.
Książki o Włoszech w 2026 roku: Italia w kawałkach, czyli Wenecja, Apulia, Sycylia, Rzym i cała reszta marzenia
Moda na Włochy weszła w etap specjalizacji. Wydawcy nie wrzucają już wszystkiego do jednego worka z napisem „Italia”. Rozbierają Włochy na miasta, regiony, smaki, rytuały, historię, duchowość i krótkie wypady. I robią to z dużym wyczuciem, bo czytelnik też już nie szuka jednej ogólnej opowieści. Szuka swoich Włoch.
Wenecja dostaje w tym roku kilka różnych twarzy. „Wenecja. Mały atlas hedonistyczny” Lucie Tournebize i Guillaume’a Dutreix ze Znaku Koncept idzie w stronę miasta do smakowania, oglądania i przeżywania. To Wenecja bardziej zmysłowa niż encyklopedyczna, bardziej spacerowa niż muzealnie spięta.
Obok niej pojawia się klasyczny przewodnik „Wenecja” Pascala, czyli wersja praktyczna dla tych, którzy potrzebują konkretu: gdzie iść, co zobaczyć, jak się w tym pięknym labiryncie nie zgubić od razu po wyjściu z vaporetto. A w zapowiedziach mamy jeszcze „Wenecję. Niezatapialną” Jonathana Keatesa z Wydawnictwa Literackiego, czyli już nie lekki przewodnik, lecz dużą opowieść o mieście jako micie, organizmie historycznym i europejskim symbolu.
Rzym również pracuje na kilku poziomach. „Rzym. Citybreak” Sławomira Adamczaka z SBM odpowiada na bardzo współczesny sposób podróżowania: szybki lot, kilka dni, intensywny plan i potrzeba przewodnika, który nie będzie udawał, że czytelnik ma miesiąc na kontemplację każdego kamienia. Do tego dochodzi „Rzym i Watykan. Zestaw przewodnikowy 2w1 light 2026” Kamili Kowalskiej z ExpressMap, czyli format skrojony pod realną podróż: mapa, trasa, zabytki, minimum chaosu.
W tym samym nurcie mieści się „Watykan. Tajemnice najmniejszego państwa świata” Marcina Gonery z Pascala, ale tu akcent przesuwa się już w stronę historii, religii, polityki i ciekawości świata. Watykan działa jak magnes, bo łączy sacrum, władzę, sekrety i turystykę. Marketingowo zestaw prawie zbyt dobry, żeby go nie wykorzystać.
Mocno widać też południe. „Ciao Apulia! Bari i 99 miejsc, które pokochasz” Magdaleny Ciach-Baklarz z Pascala pokazuje, że Apulia wyszła z roli ładnego dodatku do włoskiej mapy. Bari, miasteczka, lokalne trasy, południowy rytm i mniej oczywiste miejsca zaczynają funkcjonować jako osobna marka. Podobnie działa „Włochy południowe. Rzym, Neapol, Bari. Travelbook” Bezdroży. Południe nie jest już tylko tłem dla wielkich miast. Staje się osobnym doświadczeniem: bardziej intensywnym, chaotycznym, kulinarnym, miejskim i regionalnym.
Sycylia ma w 2026 roku bardzo mocną reprezentację. Pascal wydaje po prostu „Sycylię”, ExpressMap ma „Sycylię. Zestaw przewodnikowy 2w1 light 2026” Agnieszki Fundowicz-Skrzyńskiej, a w szerszym obiegu pojawia się także przewodnikowa Sycylia w formatach szybkich i użytkowych.
Sycylia sprzedaje zupełnie inny typ włoskości niż Toskania czy Wenecja. Jest wyspą mitu, kontrastów, kuchni, Etny, Palermo, baroku, procesji, morza i historii, której nie da się przykryć ładnym filtrem z Instagrama.
Klasyczna Toskania oczywiście nigdzie nie zniknęła. „Toskania. Przewodnik ilustrowany z dodatkiem kulinarnym 2026” Sandry Piaszczyńskiej z ExpressMap pokazuje, że najstarsze włoskie marzenie polskiego turysty dalej ma się świetnie.
Tyle, że dziś potrzebuje aktualizacji: lepszej oprawy, kulinarnego dodatku, bardziej doświadczalnego prowadzenia. Podobnie działa „Sardynia. Przewodnik ilustrowany z dodatkiem kulinarnym” ExpressMap. Sardynia trafia w rosnącą potrzebę wyjazdów bardziej osobnych, wyspiarskich, mniej oczywistych niż żelazny zestaw Rzym–Florencja–Wenecja.
Osobny nurt tworzą książki o włoskim stylu życia. Tu najmocniej widać, że książki o Włoszech sprzedają nie tylko podróż, ale także wyobrażenie codzienności. „Po włosku. Jedzenie, miłość i codzienność w stylu la dolce vita” Marii Pasquale ze Znaku Koncept, zapowiedziane na czerwiec 2026 roku, trafia dokładnie w środek tego trendu.
Włochy są tu nie tyle miejscem na mapie, ile przepisem na życie: jedzenie, bliskość, rytuały, relacje, przyjemność i ten cały miękki mit, że można żyć trochę wolniej, piękniej i z lepszym pomidorem na talerzu. Obok tego pojawia się „Dolcze wita” Leszka Talki, samym tytułem grające z polskim wyobrażeniem o słodkim włoskim życiu.
Ważny jest także oczywiście nurt historii, sztuki i dziedzictwa. „Włoskie skarby – kulturowe, artystyczne i duchowe” ks. Witolda Kaweckiego z Jedności pokazują Italię przez pryzmat kultury wysokiej, religii, miejsc świętych, sztuki i duchowego dziedzictwa. To potrzebny kontrapunkt dla lekkiego „jedz, kochaj i pij espresso”.
W tej samej szerokiej rodzinie można umieścić „PAX. Wojna i pokój w złotej epoce Rzymu” Toma Hollanda. To tytuł graniczny, bo dotyczy starożytnego Rzymu, a nie współczesnych Włoch, ale dobrze pokazuje, jak głęboko włoskie imaginarium siedzi w europejskiej kulturze. Rzym nadal działa jako mit założycielski Zachodu. I rynek książki bardzo chętnie po ten mit sięga.
Italia została przez wydawców rozpisana na wiele frontów. Jedni czytelnicy dostają city break i mapę. Inni dostają Apulię, Sycylię albo Sardynię. Ktoś wybierze Wenecję hedonistyczną, ktoś Wenecję historyczną, ktoś Watykan z tajemnicami, ktoś książkę o jedzeniu, miłości i codzienności.
Rynek dobrze wyczuł, że moda na Włochy nie działa już wyłącznie na poziomie wakacyjnej pocztówki. Działa jako cały system pragnień: pojechać, zjeść, zrozumieć, przeżyć, zapamiętać, a potem postawić na półce książkę, która przedłuży ten stan jeszcze o kilka wieczorów.
Absolutnie nie mamy jednego włoskiego hitu. Mamy pełną włoską ofensywę: przewodnikową, kulinarną, historyczną, miejską i lifestyle’ową. A jeśli rynek książki coś pokazuje bardzo brutalnie, to jedno: wydawcy nie pompują tylu tytułów bez powodu. Czytelnik najwyraźniej dalej chce Italii. Tylko coraz częściej chce jej w wersji bardziej konkretnej niż „ładnie, słonecznie, makaron”.
Skąd wzięła się moda na Włochy?
Wydaje się, że moda na Włochy wyrasta z kilku potrzeb naraz: odpoczynku, estetyki, bezpieczeństwa, smaku i poczucia, że życie może mieć trochę lepszy rytm. Włochy są blisko, dobrze brzmią, dobrze wyglądają w social mediach i mają ogromny kapitał kulturowy. Dla turysty oznaczają słońce, jedzenie, miasta, plaże i sztukę. Dla czytelnika: historię, styl życia, reportaż, kulinaria, architekturę i opowieść o kraju, który znamy z wyobrażeń, ale wciąż chcemy poznać głębiej.
Wydawcy bardzo dobrze odczytali ten moment. Książki o Włoszech odpowiadają dziś na dwie równoległe potrzeby: szybką, praktyczną inspirację przed podróżą oraz spokojniejszą, bardziej pogłębioną opowieść o Italii poza kadrem z wakacyjnej rolki.
Dlatego obok przewodników pojawiają się reportaże, eseje o miastach, książki o włoskim stylu życia, kuchni i codzienności. Czytelnik chce już nie tylko wiedzieć, gdzie pojechać. Chce rozumieć, dlaczego Włochy tak mocno działają na wyobraźnię.
Fot. Jezioro Garda, CC BY-SA 3.0






