Historia na horyzoncie. Prognoza rynku książki historycznej w Polsce (2026–2030)
Rynek książki historycznej wchodzi w fazę stabilizacji: bez załamania, ale też bez dalszego wielkiego wzrostu liczby czytelników. Prognoza rynku książki historycznej w Polsce na najbliższe lata pokazuje jasno, że o wyniku nie zdecydują nowe „mody na historię”, lecz formaty, dystrybucja i umiejętność precyzyjnego trafienia w potrzeby stałego odbiorcy. Segment będzie rósł wolno i selektywnie – głównie dzięki biografiom, historii XX wieku oraz audiobookom. A nie dzięki poszerzaniu bazy czytelniczej.
To, co dzieje się z formatami, dystrybucją i technologią, natychmiast odbija się na opłacalności tematów (także historycznych). W analizach rynku coraz częściej porządkuje się te zależności przez klasyczną ramę SWOT (metodę tę wykorzystała m.in. Weronika Sobczak). To, co branża kontroluje (oferta, format, jakość), ściera się z tym, na co wpływ ma ograniczony (demografia, koszty, platformy, regulacje). Widać wyraźnie, że historia nie „utrzyma się sama”. Utrzyma się tylko tam, gdzie zostanie świadomie wpasowana w realia rynku po 2025 roku.
Jest taka pokusa, żeby mówić o historii jak o „pewniaku”: zawsze będą rocznice, zawsze będzie polityka, zawsze będzie potrzeba tożsamości. Problem w tym, że „zawsze” nie płaci faktur za papier, marketing i zwroty z hurtu. Jeśli coś ma utrzymać segment historyczny w formie, to nie będzie to kolejny tytuł o tym samym, tylko lepsza architektura oferty. Wyraźne nisze, mocne marki autorów, precyzyjne obietnice na okładce i obecność w kanałach, w których czytelnik naprawdę podejmuje decyzję (często zanim w ogóle wejdzie do księgarni).
Na tę architekturę nakłada się jeszcze jedno, często pomijane tło: koncentracja rynku. W Polsce działa około dwóch tysięcy aktywnych wydawnictw, ale realna sprzedaż skupia się w rękach kilkuset największych podmiotów. Reszta funkcjonuje w cieniu tej koncentracji walcząc nie o masowy odbiór, lecz o widoczność, niszę i długie życie tytułu. To ma bezpośrednie znaczenie dla książki historycznej. Im mniejszy gracz, tym mniejsze pole na „liczenie na rocznicę”, a większa presja na precyzję tematu, formatu i kanału dotarcia do czytelnika.
Prognoza rynku książki historycznej w Polsce (2026–2030) w skrócie:
- Rynek się ustabilizował. Liczba czytelników nie rośnie skokowo, więc segment historyczny nie urośnie „sam z siebie” – wzrost zależy od jakości oferty, formatu i dystrybucji, a nie od nowych fal odbiorców.
- Historia sprzedaje się selektywnie. Najlepiej radzą sobie biografie oraz historia XX wieku, szczególnie tam, gdzie łączą rzetelną wiedzę z narracją i emocją.
- Online przestaje być dodatkiem. Do 2030 roku sprzedaż w kanałach internetowych może odpowiadać za większość obrotu – widoczność w sieci staje się warunkiem istnienia tytułu.
- Audiobooki ciągną segment w górę. To najszybciej rosnący format; brak wersji audio przy mocnych tytułach historycznych coraz częściej oznacza utratę części rynku.
- Abonamenty dają zasięg, ale zjadają marżę. Są skutecznym kanałem dotarcia, lecz wymagają świadomej strategii: które tytuły, gdzie i po co trafiają do abonamentu.
- Konflikt wokół Legimi to sygnał systemowy. Wydawcy dążą do większej kontroli, przejrzystości rozliczeń i budowy własnych kanałów cyfrowych.
- Wojny rabatowe osłabiają rynek. Ewentualna jednolita cena książki przesunie konkurencję z „kto taniej” na „kto daje większą wartość” – markę, serię, autora, jakość komunikacji.
- Księgarnie niezależne będą znikać, ale nie znikną. Przetrwają jako hybrydy i miejsca relacji; dla historii kluczowe są premiery, spotkania i lokalne konteksty.
- Biblioteki to realny kanał dystrybucji. Zapewniają długie życie tytułów i największy zasięg dla książek historycznych, regionalnych i popularnonaukowych.
- Technologia podnosi poprzeczkę jakości. Digitalizacja źródeł, AI i social media zwiększają ryzyko treści pseudohistorycznych, ale jednocześnie wzmacniają rolę wydawcy jako filtra wiarygodności.
- Najważniejszy wniosek biznesowy: książka historyczna będzie rosła punktowo, nie masowo. O sukcesie zdecydują nisze, serie, autorzy, audio i sensowna dystrybucja – nie same rocznice.
- Główne ryzyko: zmiany prawa, polityka platform i koszty produkcji mogą szybciej wpłynąć na rynek niż gusta czytelników. Strategia musi mieć warianty A/B (co najmniej), nie jeden plan „na pięć lat”.
Powrót Polaków do książek?
Czytelnictwo w Polsce już tak nie rośnie. Raczej się ustabilizowało. I to jest fakt, z którym branża musi wreszcie przestać się targować. Po euforii 2023 roku rynek wrócił do stanu równowagi. Bez załamania, ale też bez dalszego rozpędu. Dane z 2024 roku nie opowiadają historii powrotu do „złotych czasów książki”. Zobaczymy, jaki będzie raport z roku 2025, ale póki co…
Z najnowszego badania Biblioteki Narodowej wynika, że w 2024 roku co najmniej jedną książkę przeczytało 41% Polaków. To wynik bardzo zbliżony do roku poprzedniego i jasny sygnał: po gwałtownym odbiciu nastąpiła stabilizacja. Czytelnictwo utrzymuje się powyżej symbolicznego progu 40%, ale dynamika wzrostu wyhamowała. Rynek nie jest dziś w fazie ekspansji. Jest w fazie utrwalania.
Struktura czytelników nie zaskakuje i właśnie dlatego powinna niepokoić. Nadal częściej czytają kobiety niż mężczyźni, najwięcej czyta młodzież w wieku 15–18 lat, a najmniej – osoby starsze. To oznacza, że nie poszerzamy bazy czytelniczej tam, gdzie byłaby ona najbardziej „rynkowo trwała”. Czytanie pozostaje praktyką selektywną, a nie powszechną. Kto czytał, ten w dużej mierze czyta nadal. Kto nie czytał – nadal nie czyta.
Warto też zwrócić uwagę, że statystyki Biblioteki Narodowej to duże uproszczenie. Wskazują, że ok. 40% Polaków czyta co najmniej 1 książkę rocznie. ALE jeśli wziąć pod uwagę, że są osoby, które czytają kilkadziesiąt, a nawet sto kilkadziesiąt książek rocznie, to te statystyki w rzeczywistości wyglądają gorzej (i to na niekorzyść czytelnictwa).
Geografia czytelnictwa rysuje jeszcze wyraźniejszą linię podziału. W największych miastach książkę czyta ponad połowa badanych, na wsi i w małych miejscowościach zdecydowanie mniej. To nie jest już tylko kwestia gustu czy czasu wolnego. To kwestia dostępu, infrastruktury i kapitału kulturowego. Czytelnictwo w Polsce coraz mocniej przypomina kompetencję miejską, wspieraną przez uczelnie, księgarnie i biblioteki, a nie uniwersalny nawyk społeczny.
Co istotne, forma książki pozostaje zaskakująco konserwatywna. Papier wciąż dominuje, a ebooki i czytanie książek na ekranach mają charakter marginalny (choć wydawałoby się inaczej, ale o tym więcej TUTAJ).
Jednocześnie kontakt z tekstem przeniósł się masowo do środowiska cyfrowego. Długie artykuły, materiały informacyjne, treści edukacyjne czytamy dziś częściej niż książki, niezależnie od wieku. To nie kryzys czytania jako takiego. To zmiana jego funkcji.
Wniosek? Problemem nie jest brak kontaktu z tekstem, tylko brak powodu, by sięgnąć po książkę jako formę. Rynek nie potrzebuje dziś kolejnych narracji o „powrocie do czytania”. Potrzebuje sensownych odpowiedzi na pytanie, dlaczego książka (właśnie ta, właśnie teraz) ma być lepszym wyborem niż wszystko inne, co konkuruje o uwagę odbiorcy.
To już nie moment na świętowanie wskaźników. To moment na precyzyjną pracę nad znaczeniem.
Historia wśród ulubionych lektur Polaków
Wraz ze wzrostem czytelnictwa zmieniają się też preferencje czytelników. W 2023 roku najchętniej czytane były kryminały i thrillery, powieści obyczajowe i romanse, ale wysoko uplasowała się również literatura faktu – w tym biografie, publicystyka oraz książki historyczne (szczególnie dotyczące XX wieku).
W latach 2020-2024 czytelnicy sięgali po książki o następującej tematyce (od najpoczytniejszych):
- literatura obyczajowa popularna, romanse, powieść erotyczna,
- literatura kryminalna, sensacyjna, thriller, thriller psychologiczny, powieść detektywistyczna,
- beletrystyka obyczajowa z wątkami historycznymi i w historycznym kontekście, powieść historyczna,
- fantastyka, fantasy, horror, science fiction dla dorosłego czytelnika,
- literatura piękna artystyczna, dramat po 1918 r.,
- literatura piękna artystyczna, dramat, dawna klasyka przed 1918 r. (także lektury szkolne),
- poradniki – także literatura popularnonaukowa z praktycznymi radami,
- non-fiction: biografie, autobiografie, wspomnienia, wywiady, publicystyka, historia XX w., felietony,
- non-fiction: reportaż, także literacki, literatura faktu, literatura podróżnicza,
- literatura dla dzieci, bajki, wiersze, książki obrazkowe, książki do czytania dzieciom,
- publikacje naukowe, popularnonaukowe, podręczniki akademickie, szkolne, tu także mitologie,
- publikacje religijne (decyduje tematyka), wszystkie religie, też pogańskie,
- beletrystyka dla młodzieży – obyczajowa, przygodowa,
- fantastyka dla młodzieży młodszej i starszej,
- kanon lektur szkolnych, starsze klasy szkoły podstawowej (kategoria nie będzie używana od 2024 roku w raportach Biblioteki Narodowej),
- albumy, akcydensy, atlasy (zwierząt, ptaków itp.) słowniki, encyklopedie,
- komiksy (na ostatnim miejscu!).
Historia stała się jednym z filarów zainteresowań czytelniczych obok beletrystyki. Już we wcześniejszych badaniach około co piąty Polak deklarował czytanie książek historycznych (20% ankietowanych sięgało po taką literaturę).
Obecnie, w dobie łatwego dostępu do wiedzy, książki historyczne pełnią podwójną rolę – zaspokajają głód faktów i rzetelnej wiedzy o przeszłości, a zarazem często czytane są dla przyjemności, niczym dobra powieść.
Szczególną popularnością cieszą się biografie ważnych postaci historycznych oraz opracowania dotyczące II wojny światowej i okresu powojennego – te tematy od lat dominują w rankingach sprzedaży literatury faktu.
Trend ten widać również w sukcesach wydawniczych: prace historyczne (np. opowieści o dawnych władcach, książki o żołnierzach wyklętych czy reportaże historyczne) potrafią zdobywać status bestsellerów.
Zapowiedzi na 2026 rok także wyglądają obiecująco – wśród głośnych premier non-fiction znajdziemy kolejne biografie i opracowania historyczne, co dowodzi utrzymującego się zainteresowania historią jako tematyką literacką. Zdecydowana większość wydawnictw ma w swojej ofercie książki przynajmniej okołohistoryczne.
W 2024 roku wśród najczęściej wybieranych gatunków nadal dominowały kryminały i thrillery, powieści obyczajowo-romansowe oraz fantastyka, jednak bardzo wyraźną pozycję utrzymała literatura non-fiction.
Z deklaracji czytelników wynika, że aż 34% wskazywanych lektur należało do szeroko rozumianej non-fiction, obejmującej książki naukowe (9%), biografie, autobiografie i wspomnienia (17%) oraz reportaże – w tym historyczne i społeczne (8%).
Szczególnie silnie zaznaczała się historia XX wieku, obecna zarówno w narracjach biograficznych, jak i w reportażach historycznych, co potwierdza trwałe zainteresowanie przeszłością najnowszą jako kluczem do rozumienia współczesności.
Historia nie funkcjonuje dziś na marginesie rynku, ale zdecydowanie też go nie dominuje. Stała się jednym z trwałych filarów zainteresowań czytelniczych, obok beletrystyki popularnej. Co istotne, 31% czytelników deklarowało wprost, że sięga po książki z potrzeby poszerzania wiedzy o świecie – w tym o historii, polityce i sprawach społecznych.
Co ciekawe, motyw ten był szczególnie silny wśród osób starszych, dla których książka pozostaje podstawowym medium porządkującym wiedzę (jednak trzeba pamiętać, że niewiele osób starszych w ogóle czyta książki).
Książki historyczne w 2024 roku pełniły więc podwójną funkcję: z jednej strony dostarczały rzetelnej, pogłębionej wiedzy, z drugiej – odpowiadały na potrzebę narracji, która tłumaczy fakty i nadaje im sens, zamiast rozpraszać je w informacyjnym szumie. Narracyjna funkcja non-fiction – widoczna zwłaszcza w biografiach i reportażu historycznym – tłumaczy ich stabilną pozycję w strukturze czytelnictwa w Polsce. W końcu to często reportaże dostają wiele nominacji (i nagród) – o czymś to świadczy.
Sytuacja gospodarcza i ceny książek. Jak czytelnictwo wpływa na rynek w Polsce?
Prognozy ekonomiczne na najbliższe lata są dla Polski stosunkowo korzystne, co stanowi dobrą wróżbę dla rynku książki (z naciskiem na wróżbę). Po trudnym okresie wysokiej inflacji i spowolnienia wzrostu, gospodarka ma ponownie przyspieszyć – szacuje się, że PKB Polski wzrośnie o ok. 4% w 2026 roku (wobec ~3,7% w 2025).
Ustabilizowanie sytuacji makroekonomicznej i stopniowy spadek inflacji przełożą się na poprawę nastrojów konsumenckich i większą siłę nabywczą czytelników. Już w 2023 roku odsetek Polaków oceniających swoją sytuację finansową jako komfortową wyraźnie wzrósł (co teoretycznie mogło mieć związek z odbiciem czytelnictwa).
Debata o cenach książek często grzęźnie w liczbach, które trudno porównać, bo dotyczą różnych poziomów rynku. w artykule W. Sobali jest wskazana przeciętna cena detaliczna 58,5 zł w 2023 roku oraz wzrost o 7,3% r/r. Niezależnie od metodologii, dla czytelnika efekt jest jeden. Książka coraz częściej przestaje być impulsem, a staje się decyzją. Dla segmentu historycznego to szczególnie istotne, bo przy droższych, obszernych publikacjach próg wejścia rośnie szybciej niż przy lekkiej beletrystyce.
Niemniej, wysoka inflacja lat 2022–2023 pozostawiła ślad w cenach książek – średnia cena okładkowa wzrosła w 2024 roku z rokiem poprzednim. Warto zauważyć, że rok wcześniej średnie ceny książek spadły, co było ewenementem przy rosnących kosztach życia.
Tę anomalię tłumaczy się ostrą konkurencją cenową i promocjami – wydawcy i księgarze w obawie przed odpływem klientów obniżali marże. W latach 2026–2030 możemy spodziewać się dalszego ostrożnego wzrostu cen okładkowych, choć zapewne bliżej stopy inflacji niż skoków galopujących.
Wyższe koszty papieru, energii i druku zostały już w dużej mierze zdyskontowane w cenach książek, a wraz ze stabilizacją gospodarki ceny powinny rosnąć umiarkowanie. Kluczowe znaczenie dla polityki cenowej może mieć planowana ustawa o ochronie rynku książki, która zakłada wprowadzenie jednolitej ceny nowości przez 12 miesięcy od premiery.
Jeżeli wejdzie w życie (czego branża spodziewa się w 2026 roku), zminimalizuje to wojnę rabatową na nowe tytuły. A przynajmniej przez pierwszy rok od wydania. Dla wydawców i małych księgarń byłaby to ulga, natomiast część najzagorzalszych czytelników może początkowo kręcić nosem na brak promocji tuż po premierze.
W dłuższej perspektywie jednolita cena może jednak uporządkować rynek. Doświadczenia Francji czy Niemiec pokazują, że stała cena sprzyja stabilności sieci dystrybucji i nie zraża czytelników, o ile jest dobrze egzekwowana. Ale to tylko domysły, ponieważ ustawa nie jest jeszcze gotowa. Cokolwiek jednak w niej nie będzie, z pewnością wpłynie to na rynek książki w Polsce. A w jaki sposób – to możemy prognozować, gdy będzie gotowa i wejdzie w życie. Więcej o ustawie TUTAJ.
Gdzie kupujemy książki? Tradycyjny handel kontra dystrybucja cyfrowa
Kanały dystrybucji książek w Polsce przeszły w ostatnich latach znaczącą ewolucję. Liczba stacjonarnych księgarń niezależnych systematycznie niestety maleje. W 2024 roku było ich 1666, podczas gdy w 2023 roku było to 1704 księgarń, a jeszcze w 2020 roku ponad 1800. Według Rynku Książki w 2025 roku było 1648 księgarń zarejestrowanych w Ogólnopolskiej Bazie Księgarń. (w tym 970 to księgarnie niesieciowe, 678 to punkty sprzedaży sieci).
Na 10 tys. mieszkańców przypada około 0,44 księgarń (2025). A więc wielu Polaków nie ma łatwego dostępu do lokalnej księgarni.
Przyczyną jest zarówno spadek zainteresowania książką w poprzednich dekadach, jak i ekonomiczna presja sieci handlowych i e-commerce, które wypierają małe księgarnie. Wielkie sieci i sklepy internetowe mogą sobie pozwolić na rabaty sięgające 30–50%, podczas gdy niezależne księgarnie otrzymują od wydawców średnio tylko 27–35% rabatu hurtowego (mediana rabatów hurtowych wynosi 50% dla klientów detalicznych oraz 38% dla księgarń). Trudno im zatem konkurować ceną.
Wojny rabatowe nie są tylko problemem księgarń. W danych branżowych wprost wskazuje się, że wysokie rabaty hurtowe wymuszane przez najsilniejszych graczy prowadzą do podnoszenia cen okładkowych, co uderza w dostępność książek i wzmacnia selektywność czytania. To mechanizm, który nie premiuje jakości ani długofalowej pracy nad marką, tylko krótkoterminową walkę o wolumen.
Efektem są narastające „wojny cenowe”, które szczególnie nasiliły się w dobie pandemii i wysokiej inflacji. Klienci nauczyli się polować na okazje w Internecie i przestali być lojalni wobec konkretnych księgarń. Nic dziwnego, że czytelnicy przy wyborze oferty kierują się głównie ceną.
Migracja klientów do sieci trwa, choć tempo wzrostu e-handlu książkami nieco wyhamowało po boomie lat 2020–2021. Obecnie sprzedaż przesunęła się wyraźnie do kanałów online i e-commerce stał się dominującym miejscem polowania na cenę oferując nie tylko nowości, ale i głębokie zasoby tytułów niszowych, często niedostępnych fizycznie.
Trend ten prawdopodobnie się utrzyma. W perspektywie 2030 roku kanały online mogą zbliżyć się do poziomu 60–70% sprzedaży książek w Polsce, zwłaszcza jeśli ustawa o jednolitej cenie zmniejszy atrakcyjność rabatów w pierwszym roku od premiery.
Paradoksalnie, malejąca sieć tradycyjnych księgarń doczekała się wsparcia instytucjonalnego. Państwowy Instytut Książki od 2021 roku prowadzi program „Certyfikat dla małych księgarni”, który dofinansowuje niezależne księgarnie. W latach 2024–2025 przyznano 85 księgarniom dotacje na łączną kwotę 3,4 mln zł.
Środki te pomagają pokryć koszty utrzymania lokali, doposażyć sklepy i prowadzić działania promocyjne. Również wydawcy coraz częściej wspierają księgarzy, np. poprzez akcje typu „Tydzień Księgarń Kameralnych” czy dostarczanie egzemplarzy autorskich na spotkania.
Wszystko to ma na celu spowolnienie procesu zanikania małych księgarń – placówek, które pełnią ważną rolę kulturową i budują lokalne społeczności czytelników. Prognoza na najbliższe lata zakłada, że tempo spadku liczby księgarń będzie hamować, zwłaszcza jeśli uda się wdrożyć mechanizmy osłonowe (ustawa cenowa, granty).
Być może ustabilizuje się na poziomie ok. 1500 placówek w całym kraju, przy czym bardziej realny jest model księgarń-hybryd, łączących sprzedaż stacjonarną z internetową (click&collect, własne sklepy online). Przykładem może być sieć Świat Książki, która rozwinęła sklep internetowy i umożliwia odbiór zamówień w swoich salonach. Takie integracje kanałów będą standardem w przyszłości.
Cyfrowa rewolucja: e-booki, audiobooki i nowe platformy
Największą zmianą w zwyczajach czytelniczych ostatnich lat jest upowszechnienie książki cyfrowej. E-booki i audiobooki z niszy dla entuzjastów przekształciły się w znaczącą część rynku. Szacuje się, że książka elektroniczna (wliczając audiobooki) stanowi już ok. 15% wartości polskiego rynku książki (e-book 9% i audiobook 6,5%, w ujęciu wartościowym).
Cyfrowa część rynku nie jest już dodatkiem do papieru. W danych branżowych udział e-booków i audiobooków liczony łącznie sięga kilkunastu procent wartości rynku, a jego łączna wartość szacowana jest na kilkaset milionów złotych. Widać to także po dynamice samych platform. Wzrosty przychodów i setki tysięcy pobrań aplikacji pokazują, że czytanie i słuchanie przeniosło się do środowiska abonamentowego na dobre. Dla książki historycznej to nie jest „opcja”. Warto postawić sobie pytanie: czy dany tytuł w ogóle będzie obecny tam, gdzie odbiorca podejmuje dziś decyzję o lekturze?
Według Federacji Wydawców Europejskich, w skali Europy druk wciąż dominuje (84% sprzedaży), ale e-booki osiągnęły średnio 13% udziału, a audiobooki 3–4%. Polska zbliża się do tych liczb.
Co więcej, dynamika wzrostu segmentu audio jest naprawdę imponująca. U naszych zachodnich sąsiadów w Wielkiej Brytanii sprzedaż audiobooków wzrosła w ostatnim roku o ponad 25%, a podobne dwucyfrowe wzrosty notuje się we Włoszech czy krajach skandynawskich.
Można przewidywać, że także w Polsce audiobooki będą najszybciej rosnącym formatem książki w nadchodzących latach. Już teraz serwisy abonamentowe notują niemal równowagę między czytaniem a słuchaniem. Według raportów, w aplikacji Empik Go w 2024 roku 49% konsumowanych treści stanowiły e-booki, a 51% audiobooki. Młodzi Polacy pokochali książki audio, które pozwalają łączyć lekturę z innymi aktywnościami (podczas podróży, treningu).
Dane z podsumowania Empik Go za 2025 rok pokazują wyraźnie, że problemem nie jest brak czasu na czytanie, lecz sposób jego organizacji. Użytkownicy platformy spędzili z książkami cyfrowymi o 22% więcej czasu niż rok wcześniej, a liczba płacących subskrybentów wzrosła aż o 60% rok do roku, co potwierdza trwałość modelu abonamentowego.
Czytanie i słuchanie książek zostało włączone w codzienne czynności: dojazdy, prace domowe, spacery i wieczorny odpoczynek. Audiobooki notowały najwyższą słuchalność w godzinach 15:00–17:00 oraz 21:00–22:00, natomiast ebooki były najczęściej wybierane wieczorem, między 20:00 a 23:00.
W 2025 roku niemal połowa użytkowników sięgała po więcej niż jedną książkę miesięcznie, a średni poziom ukończenia książek wyniósł 86% (wzrost o 10 punktów procentowych rok do roku), co świadczy o wysokim dopasowaniu treści i mechanizmie „binge-readingu”.
Aż 35% wybieranych tytułów stanowiły kolejne tomy serii, a 60% użytkowników, którzy rozpoczęli serię, sięgało po następne części, traktując lekturę podobnie jak seriale streamingowe. Co istotne z perspektywy wydawców, 30% konsumowanych tytułów stanowiły nowości wydawnicze, co potwierdza, że książka cyfrowa stała się jednym z najszybszych kanałów docierania do premier, a nie wyłącznie archiwum starszych tytułów.
W latach 2026–2030 można więc założyć dalszy wzrost udziału treści cyfrowych do ok. 20–25% rynku wartościowo, przy czym udział audiobooków może zrównać się z e-bookami. Wartość segmentu cyfrowego szacowana jest na 600–700 mln zł i dynamicznie rośnie, a napędza go model abonamentowy.
Ponad połowa użytkowników pozyskuje e-booki i audiobooki właśnie w abonamencie: najpopularniejsze platformy to Legimi, Empik Go, Storytel, BookBeat i Audioteka. Ten model zmienił nawyki. Zamiast kupować pojedyncze tytuły, czytelnicy coraz częściej „binge-readingują” kilka książek miesięcznie w stałej opłacie.
Dla czytelników to korzystne finansowo i wygodne, jednak dla wydawców stanowi wyzwanie. Bo wpływy z pojedynczej książki są niższe niż przy tradycyjnej sprzedaży. Narastają więc tarcia między wydawcami a platformami cyfrowymi, którym wydawcy zarzucają nie dość transparentne rozliczenia i zbyt niskie wynagrodzenia dla autorów.
Kulminacją tych napięć była „afera Legimi” w 2024 roku, po której dziewięć dużych wydawnictw zawiązało koalicję w celu stworzenia własnej platformy dystrybucji e-booków i audiobooków. Rebis, Znak, Muza, Prószyński, Nasza Księgarnia i inni złożyli już wniosek do UOKiK o zgodę na tę koncentrację. Jeśli projekt dojdzie do skutku w 2026 roku, na rynku pojawi się nowy gracz cyfrowy zarządzany przez samych wydawców. Celem ma być większa transparentność rozliczeń i „godziwe przychody” dla wydawców i autorów (więcej o aferze przeczytasz poniżej).
Dla odbiorców może to oznaczać poszerzenie oferty (więcej tytułów dostępnych legalnie w cyfrowej formie) i być może nowe modele subskrypcji. Eksperci studzą wprawdzie entuzjazm wskazując, że platforma wydawców będzie działać w wąskim segmencie rynku cyfrowego i nie wywróci całej branży. Ale każdy krok dywersyfikujący kanały dystrybucji należy ocenić pozytywnie.
Zapewne docelowo polski rynek upodobni się do zachodniego: obok globalnych gigantów (Amazon Kindle na razie ma w Polsce marginalną obecność, ale nie można wykluczyć jej wzrostu do 2030 roku) funkcjonować będą rodzime platformy z szeroką ofertą polskojęzyczną. Najważniejsze, by rozwój cyfrowych form czytelnictwa szedł w parze z korzyściami dla twórców i nie ograniczał różnorodności publikowanych treści.
Cyfryzacja ma też swoją ciemną stronę. W raportach branżowych pojawia się wprost problem piractwa e-booków, napędzanego wysokimi cenami, ograniczeniami technicznymi i dostępnością nielegalnych kopii. Skutek jest systemowy: mniejsze przychody, mniejsza gotowość do inwestowania w jakość i długofalowo osłabienie całego ekosystemu twórców i wydawców. To kolejny powód, dla którego model cyfrowy nie może być pozostawiony „sam sobie”.
Afera Legimi – o co chodzi?
Jesienią 2024 roku rynek książki cyfrowej w Polsce wszedł w fazę otwartego konfliktu. To wtedy część wydawców zaczęła wycofywać swoje tytuły z platformy Legimi. Nie po cichu, nie technicznie, lecz demonstracyjnie. W tle pojawiły się zarzuty o nierzetelne rozliczenia sprzedaży, niepełne raportowanie przychodów oraz niejasne zasady naliczania wynagrodzeń dla autorów i oficyn. Skala była znacząca.
W październiku 2024 roku część dużych wydawców poinformowała, że z oferty platformy Legimi usunięto ponad 30 tys. e-booków, głównie w związku z konfliktem o zasady rozliczeń i dystrybucji. Usunięcie dotyczyło przede wszystkim katalogu dostępnego w abonamencie bibliotecznym.
Krytyka szybko wyszła poza kuluary. Wydawcy, m.in. Prószyński Media, Czarna Owca, Publicat, Znak, Rebis czy Nasza Księgarnia, zaczęli publicznie mówić o braku transparentności i rozbieżnościach między zapisami umów a faktycznym sposobem dystrybucji. Dodatkowym zapalnikiem okazało się wprowadzenie tzw. „Katalogu Klubowego”.
Część tytułów, dotąd dostępnych w ramach abonamentu, została objęta dodatkowymi opłatami – około 14,99 zł za książkę. Dla użytkowników był to moment przełomowy. Pojawiło się poczucie zmiany zasad w trakcie gry, a wraz z nim fala skarg kierowanych do Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
UOKiK jesienią 2024 roku potwierdził, że otrzymał ponad 50 skarg od subskrybentów Legimi. Urząd wszczął postępowanie wyjaśniające, analizując przede wszystkim obowiązki informacyjne platformy, sposób komunikowania zmian w ofercie oraz warunki wypowiadania umów. Równolegle rozpoczęła się szersza analiza rynku e-książki i sygnałów płynących od wydawców. Na tym etapie nie zapadła żadna decyzja końcowa. Sprawa pozostaje w toku, a jej wynik wciąż nie jest publicznie znany.
Dla wydawców konflikt z Legimi był jednak nie tylko sporem z jedną platformą, lecz punktem zwrotnym. W latach 2024–2025 przyspieszyły rozmowy o stworzeniu własnego, kontrolowanego przez branżę kanału dystrybucji e-booków i audiobooków.
Ideą było zbudowanie alternatywy: rozwiązania, w którym zasady rozliczeń są jasne, raportowanie pełne, a relacja między platformą, wydawcą i autorem bardziej symetryczna. Co najmniej dziewięć podmiotów złożyło formalny wniosek do UOKiK o zgodę na koncentrację i powołanie wspólnej spółki-platformy.
Na początku 2026 roku projekt wciąż znajduje się w fazie procedury antymonopolowej. UOKiK prowadzi badanie rynku i ocenia potencjalne skutki koncentracji, w tym ryzyko ograniczenia konkurencji. To postępowanie (z racji skali i wagi) może trwać dłużej niż standardowe 30 dni. Do dziś nie ma publicznej decyzji zatwierdzającej ani blokującej przedsięwzięcie. Nowy „wydawniczy gracz cyfrowy” istnieje więc na razie jako plan, nie jako działająca platforma.
Cały spór wpisuje się w szerszy kontekst problemów rynku książki cyfrowej. Autorzy i organizacje branżowe, w tym Unia Literacka, wskazywali, że afera Legimi nie jest incydentem, lecz objawem systemowego napięcia wokół tantiem, modeli abonamentowych i asymetrii sił między platformami a dostawcami treści. Równolegle konflikt zbiegł się z umacnianiem pozycji konkurencyjnych usług, takich jak Empik GO, Storytel czy Audioteka, co dodatkowo zmieniło krajobraz decyzyjny zarówno po stronie czytelników, jak i wydawców.
Na dziś więc historia pozostaje otwarta. Afera Legimi doprowadziła do realnego przesilenia i uruchomiła procesy, które mogą trwale zmienić rynek książki cyfrowej w Polsce. Ale ich finał jeszcze nie zapadł.
Biblioteki – filary dostępu do książek (papierowych i cyfrowych)
Polskie biblioteki publiczne wciąż odgrywają niezastąpioną rolę w upowszechnianiu czytelnictwa (także literatury historycznej). Sieć biblioteczna jest w Polsce dość gęsta, choć powoli się kurczy. W 2024 roku działało 7541 bibliotek publicznych, w tym prawie 5000 filii, oraz dodatkowo prawie 1500 bibliotek parafialnych i 139 więziennych. W księgozbiorach zgromadzono ponad 124 miliony woluminów. Jak podaje GUS, „w ciągu roku 5,4 mln czytelników[1] wypożyczyło na zewnątrz 98,8 mln woluminów księgozbioru ([1] Użytkownik zarejestrowany, który wypożyczył na zewnątrz co najmniej jedną pozycję w okresie sprawozdawczym)”.
A więc przypada jedna biblioteka na ok. 5–6 tys. mieszkańców.
Co ważne, biblioteki nie pozostają w tyle za rewolucją technologiczną. Niemal 89% bibliotek oferuje usługi elektroniczne. Czytelnicy mogą zdalnie przeglądać katalogi, rezerwować książki, a w ponad 2583 bibliotekach dostępna jest oferta e-booków na czytniki lub smartfony.
Popularne programy, takie jak wypożyczenia e-booków przez platformy Legimi czy Ebookpoint BIBLIO, umożliwiają korzystanie z literatury elektronicznej za pośrednictwem karty bibliotecznej – co stanowi świetną alternatywę dla osób, które nie chcą lub nie mogą wykupować prywatnych abonamentów.
Dodatkowo biblioteki rozwijają zbiory audiobooków i dostęp do cyfrowych baz wiedzy. W 2024 roku polskie biblioteki publiczne zakupiły ok. 3,25 mln nowych jednostek (głównie książek drukowanych, ale też ponad 71 tys. audiobooków i e-booków) na kwotę blisko 100 mln zł.
Znaczna część tej sumy (32 mln zł) pochodziła z dotacji Ministerstwa Kultury, w ramach programu rozwoju czytelnictwa. Ten stały dopływ nowości sprawia, że nawet mniejsze biblioteki powiatowe dysponują aktualną ofertą, w tym nowo wydanymi książkami (również historycznymi).
Biblioteki pełnią rolę znacznie większą niż kanał „zastępczy” dla sprzedaży. Dane z programów wsparcia pokazują skalę zakupów zarówno książek drukowanych, jak i cyfrowych, oraz masowe udostępnianie kodów do e-booków i audiobooków. To czyni z bibliotek realny system dystrybucji długiego ogona (long tail). A ten jest szczególnie ważny dla książek historycznych, regionalnych i edukacyjnych, które rzadko wygrywają walkę o ekspozycję w komercyjnych kanałach sprzedaży.
Nie tylko dostęp, ale i promocja
W najbliższych latach rola bibliotek jako „trzeciego miejsca” dla czytelników może jeszcze wzrosnąć. Biblioteki coraz częściej pełnią funkcje centrów kultury i edukacji. Organizują spotkania autorskie, dyskusje literackie, kluby czytelnicze (takich Dyskusyjnych Klubów Książki działa już kilkaset pod auspicjami Instytutu Książki) oraz wystawy, w tym poświęcone historii lokalnej.
Są zatem naturalną platformą promocji literatury historycznej. Wiele bibliotek tworzy specjalne działy regionaliów, kronik czy literatury popularnonaukowej, wspierając zainteresowanie historią „małych ojczyzn”.
Co istotne, biblioteki potrafiły przyciągnąć nowych użytkowników z grup, które wcześniej rzadziej do nich zaglądały. Między 2020 a 2023 rokiem dwukrotnie zwiększył się odsetek odwiedzających biblioteki młodych mężczyzn w wieku 25–39 lat.
To efekt zarówno wspomnianych udogodnień (sobotnie dyżury, lepsza oferta), jak i być może zmiany obyczajowej. Młodsze pokolenie, choć zanurzone w świecie cyfrowym, docenia darmowy dostęp do książek papierowych i klimatu czytelni. Biblioteki aktywnie promują też czytanie wśród dzieci i młodzieży, współpracując ze szkołami.
Tendencja ta powinna się utrzymać – w planach na lata 2026+ przewiduje się kontynuację programów modernizacji bibliotek (takich jak dotacje z programu „Kraszewski” na sprzęt komputerowy) oraz nową edycję Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa 3.0.
Można się spodziewać dalszej cyfryzacji bibliotek (być może ogólnopolskiej platformy e-wypożyczeń?) oraz umacniania ich roli jako dostępnego dla wszystkich źródła wiedzy, w tym wiedzy historycznej.
Jak nowe technologie zmieniają sposób czytania książek?
Wpływ nowych technologii na rynek książki jest wieloaspektowy. Z jednej strony Internet i media społecznościowe stały się ważnym kanałem promocji czytelnictwa. Z drugiej konkurują o uwagę odbiorców. Obecnie coraz większą rolę w odkrywaniu książek odgrywają blogerzy, vlogerzy i influencerzy – także ci skupieni na literaturze historycznej.
Biblioteka Narodowa zaobserwowała, że już 7% czytelników czerpie informacje o książkach z internetowych źródeł takich jak podcasty, krótkie filmiki, wpisy na TikToku (BookTok) czy YouTube (BookTube).
Fenomen #BookTok dotarł również do Polski. Nawet książki (około)historyczne potrafią stać się viralowe, gdy młody twórca opowie o nich w zajmujący sposób. To jakościowo nowy sposób promocji, który będzie zyskiwał na znaczeniu, szczególnie wśród pokolenia, które wychowało się na smartfonach.
Wydawcy literatury historycznej już dziś podejmują współpracę z popularyzatorami historii w sieci. Przykładem może być sukces serii historycznych podcastów i vlogów (np. popularny kanał „Historia bez cenzury”), które często przeradzają się w książki. Granica między mediami zaciera się. Ciekawy filmik o epizodzie z przeszłości może skłonić widza do sięgnięcia po książkę pogłębiającą temat.
Ryzyko zalewu treści pozornie historycznych nie wynika wyłącznie z rozwoju AI. W analizach rynku jako słaba strona wskazywany jest także boom na self-publishing. Dzisiaj niezwykle łatwe jest wydanie książki bez zaplecza redakcyjnego, korekty i weryfikacji źródeł. Szczególnie niebzepieczne jest to w przypadku non-fiction, bowiem oznacza to spadek zaufania do książki jako nośnika wiedzy. Paradoksalnie wzmacnia to rolę wydawcy jako filtra jakości Marki, która sygnalizuje, że ktoś wziął odpowiedzialność za treść, zanim trafiła do czytelnika.
Czytanie w abonamencie
Technologia wpływa także na sposób konsumpcji treści. E-czytanie stało się wygodną alternatywą. Czytniki e-booków (jak Kindle, PocketBook) są coraz bardziej przystępne, a wielu czytelników korzysta po prostu ze smartfona, by czytać książki w aplikacjach.
Dzięki temu książka „towarzyszy” nam wszędzie. W kolejce, w autobusie, podczas przerwy. Również audiobooki zmieniły nawyki: lektura uszami pozwala włączyć książki w codzienne czynności.
Przeciętny aktywny czytelnik wydaje już rocznie do 600 zł na abonamenty czytelnicze. Dwukrotnie więcej niż na książki drukowane – co pokazuje, że dla sporej grupy Polaków usługi cyfrowe stały się podstawowym źródłem lektury. Można się spodziewać, że do 2030 roku dalszy rozwój technologii (np. audiobooki w samochodach zintegrowane z asystentami głosowymi, treści czytane syntetycznym głosem) jeszcze bardziej ułatwi dostęp do książek, choć być może skróci naszą uwagę.
Dlaczego młodzi wracają do czytania książek offline?
Wyzwanie „konkurencji” ze strony platform streamingowych czy gier wideo pozostanie aktualne. Książka walczy o czas odbiorcy. Jednak są oznaki, że część młodych ludzi traktuje czytanie jako odskocznię od świata ekranów.
We Francji aż 31% młodych dorosłych deklaruje, że czyta, by ograniczyć bezcelowe surfowanie w sieci. Jeśli ten trend przeniesie się na grunt polski, technologia paradoksalnie może pomóc literaturze. Zmęczeni nadmiarem bodźców cyfrowych odbiorcy świadomie wybiorą skupienie nad książką.
Jak digitalizacja źródeł wpływa na jakość książek historycznych?
Osobnym, coraz ważniejszym aspektem jest wykorzystanie nowych technologii w samej pracy badawczej, a nie tylko w promocji czy dystrybucji książek. Cyfrowe archiwa i biblioteki – takie jak Polona, oferująca dostęp do blisko 4 milionów zdigitalizowanych publikacji – radykalnie skróciły dystans między badaczem a źródłem. To, co jeszcze dekadę temu wymagało wielotygodniowych kwerend, wyjazdów do kilku miast i żmudnej pracy w czytelniach, dziś bywa dostępne z poziomu laptopa.
Efekt? Więcej źródeł w obiegu i większa różnorodność perspektyw. Autorzy książek historycznych mogą szybciej konfrontować relacje, porównywać edycje, sięgać po prasę lokalną, druki ulotne, pamiętniki czy dawne publikacje naukowe, które wcześniej były praktycznie niedostępne. To sprzyja precyzji narracji i ogranicza powielanie utartych interpretacji opartych na wąskim kanonie źródeł.
Digitalizacja wpływa też na jakość warsztatu. Łatwiejszy dostęp do materiałów pozwala dokładniej weryfikować cytaty, daty i konteksty, a także szybciej wychwytywać sprzeczności w źródłach. W praktyce przekłada się to na książki lepiej udokumentowane, z bogatszym aparatem krytycznym i mniej podatne na uproszczenia. Dla wydawców oznacza to z kolei większą szansę na publikacje, które obronią się nie tylko narracyjnie, ale i metodologicznie.
Nie bez znaczenia jest też demokratyzacja dostępu do historii. Cyfrowe zbiory umożliwiają pracę nad książkami autorom spoza dużych ośrodków akademickich, publicystom i popularyzatorom historii, którzy wcześniej mieli ograniczony dostęp do archiwów.
To poszerza pole debaty i zwiększa konkurencję jakościową na rynku książki historycznej. Digitalizacja nie gwarantuje dobrej książki, ale dziś coraz częściej bez niej dobra książka historyczna po prostu nie powstaje.
Jak sztuczna inteligencja zmienia rynek książki?
Z kolei rozwój sztucznej inteligencji otwiera dyskusje o przyszłości rynku. Już teraz pojawiają się narzędzia do automatycznego tłumaczenia czy nawet pisania prostych tekstów. AI potrafi już bez problemu klonować głosy lektorów. W 2025 roku branża debatowała np. o wykorzystaniu sztucznej inteligencji do generowania audiobooków (webinar „AI w audiobookach” w kwietniu 2025 roku zgromadził wielu wydawców zainteresowanych tą technologią).
Możliwe, że w najbliższych latach wydawcy sięgną po AI, by szybciej udostępniać wersje audio – zwłaszcza do publikacji niszowych, które nie miałyby ekonomicznie uzasadnionego lektora.
Oczywiście rodzi to pytania etyczne i prawne (wynagrodzenia dla aktorów głosowych, prawa autorskie), ale rynek będzie musiał na nie odpowiedzieć.
Przyszłość książki historycznej w świecie nowych technologii
Technologia staje się realnym sprzymierzeńcem książki historycznej tam, gdzie obniża próg wejścia dla czytelnika:
- e-booki pozwalają sięgnąć po obszerne monografie bez fizycznego ciężaru i wysokiej ceny druku,
- audiobooki włączają historię w codzienne czynności (dojazdy, prace domowe),
- a media społecznościowe pełnią dziś funkcję pierwszego punktu styku z tematem.
Coraz częściej to nie recenzja w prasie, lecz krótki film, podcast lub polecenie influencera decydują o tym, że odbiorca w ogóle dowiaduje się o istnieniu danej książki historycznej.
Jednocześnie technologia zmienia model obiegu treści. Książka przestaje być zamkniętym produktem, a zaczyna funkcjonować jako element większego ekosystemu. Obok niej pojawiają się rozmowy autorskie online, materiały uzupełniające, podcasty tematyczne, a czasem nawet seriale dokumentalne czy formy edukacyjne wideo.
Dla historii – dyscypliny często postrzeganej jako „trudna” lub hermetyczna – to szansa na dotarcie do odbiorców, którzy wcześniej nie sięgaliby po 500-stronicową syntezę.
Wyzwania są jednak konkretne. Szum informacyjny sprzyja uproszczeniom, skrótowym narracjom i atrakcyjnym, lecz powierzchownym interpretacjom przeszłości. Rozwój automatycznych narzędzi do generowania treści rodzi ryzyko zalewu materiałów pozornie „historycznych”, które nie przechodzą żadnej weryfikacji źródłowej. W tym kontekście rośnie znaczenie marki autora i wydawcy jako gwaranta rzetelności. Technologia paradoksalnie zwiększa wartość dobrze udokumentowanej, uczciwej książki.
Bilans dla rynku książki historycznej pozostaje jednak korzystny. Nowe technologie nie zastępują książki, lecz zmieniają sposoby, w jakie do niej trafiamy i jak z niej korzystamy. Przyszłość należy do publikacji, które łączą solidny warsztat z umiejętnym funkcjonowaniem w środowisku cyfrowym. Są obecne w różnych formatach, łatwo dostępne i osadzone w szerszej narracji medialnej. Historia nie traci na tym znaczenia. Tylko zyskuje nowe kanały opowieści i nowych odbiorców.
Historyczne treści jako edukacja i budowanie tożsamości
Nie można analizować rynku książki historycznej w oderwaniu od roli, jaką historia pełni w polskim społeczeństwie. Dla wielu Polaków wiedza o przeszłości to nie tylko hobby. To element tożsamości narodowej i lokalnej.
Literatura historyczna (zarówno popularna, jak i naukowa) zaspokaja potrzebę rozumienia korzeni, ciągłości dziejów i miejsca Polski w świecie. Dlatego książki historyczne znajdują nabywców nawet w trudniejszych czasach. Poczytność zyskują zarówno monumentalne syntezy dziejów, jak i wspomnienia świadków historii czy opracowania kontrowersyjnych tematów rozliczeniowych.
W ostatnich latach szczególnie dużo uwagi poświęcono historii XX wieku. Tragiczne losy Polski w latach wojny i komunizmu wciąż rezonują we współczesnej debacie publicznej. Wprowadzony do szkół nowy przedmiot „Historia i teraźniejszość” (obejmujący okres powojenny), choć również krytykowany, to zwiększył zainteresowanie najnowszą historią wśród młodzieży
A na rynku księgarskim zaroiło się od publikacji opisujących realia PRL czy kulisy przemian 1989 roku. Takie książki nierzadko służą jako uzupełnienie edukacji szkolnej. Rodzice i nauczyciele sięgają po nie, by zaciekawić młodych ludzi historią poprzez atrakcyjną formę (np. komiks historyczny, album fotografii, powieść osadzona w realiach danej epoki).
Historia jest więc postrzegana jako ważna treść edukacyjna, kształtująca postawy i dumę z dziedzictwa. Działania instytucji państwowych to potwierdzają. Od lat finansowane są serie wydawnicze mające popularyzować historię (choćby komiksy IPN o Żołnierzach Wyklętych czy powstaniach narodowych), a rok 2023 ogłoszono oficjalnie Rokiem Pamięci Bohaterów Getta, co zaowocowało licznymi publikacjami i wydarzeniami historycznymi.
Literatura historyczna pełni także rolę pomostu międzypokoleniowego i międzynarodowego. Wydarzenia za naszą wschodnią granicą – agresja na Ukrainę – sprawiły, że Polacy chętniej sięgają po książki wyjaśniające kontekst historyczny Europy Wschodniej.
Na Targach Książki Historycznej w Warszawie w 2025 roku jednym z wiodących tematów była właśnie historia Ukrainy i wspólne losy naszych narodów, co spotkało się z ogromnym odzewem publiczności. Spotkania z autorami ukraińskimi i dyskusje o pamięci historycznej pokazały, że słowo pisane może budować dialog ponad granicami.
Podobnie, książki historyczne tłumaczone z języków obcych pozwalają polskim czytelnikom lepiej zrozumieć świat. Biografie postaci światowej historii czy syntezy dziejów innych krajów znajdują u nas wielu odbiorców. Ale jest to nadal duża luka do wypełnienia, o czym więcej pisałam TUTAJ.
Ten aspekt edukacyjno-tożsamościowy będzie zapewne motorem popytu na książki historyczne w kolejnych latach. W świecie pełnym niepewności i szybkich zmian, ludzie szukają w historii punktu odniesienia i lekcji na przyszłość.
Stare powiedzenie głosi, że „historia jest nauczycielką życia” – i polscy czytelnicy zdają się to potwierdzać, chętnie sięgając po książki, które tłumaczą im genezę współczesności. Można przypuszczać, że kolejne rocznice i jubileusze historyczne (100-lecie ważnych wydarzeń XX wieku, 50. rocznice przełomów drugiej połowy XX wieku) będą impulsem do publikacji nowych tytułów i wzrostu zainteresowania historią.
W latach 2026–2030 czeka nas wiele ciekawych rocznic i duża część z nich zapewne doczeka się głośnych książek i dyskusji. Historia pozostanie ważną częścią narracji społecznej. A co za tym idzie, rynek książek historycznych będzie mieć zapewniony stały, choć wymagający, segment odbiorców.
Wsparcie państwa i instytucji dla rynku książki historycznej
Branża wydawnicza w Polsce może liczyć na rosnące wsparcie instytucji publicznych, co pozytywnie wpłynie na rozwój rynku książki historycznej. Rząd już wcześniej zapowiedział większy nacisk na politykę kulturalną i promocję czytelnictwa.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego prowadzi już programy dotacyjne, z których korzystają także wydawcy publikujący literaturę historyczną – np. program „Literatura” dofinansowujący wydawanie wartościowych pozycji czy granty na przekłady polskiej literatury za granicą (tu prym wiodą Instytut Książki oraz Instytuty Polskie za granicą, promujące m.in. książki historyczne dla odbiorców zagranicznych).
Kontynuowane będą również Nagrody Historyczne (np. Nagroda KLIO przyznawana na Targach Książki Historycznej) zachęcające autorów do popularyzacji historii. W 2025 roku rozszerzono formułę tej nagrody o nowe kategorie, co pokazuje, że docenianie twórców literatury historycznej jest priorytetem.
Ważną instytucją pozostanie Instytut Pamięci Narodowej, który jako wydawca naprawdę imponującej liczby książek rocznie (w tym prac naukowych, albumów, komiksów) będzie dalej oddziaływał na rynek. Choć jego profil zależy od kierunku polityki historycznej państwa, nie zanosi się na zmniejszenie aktywności wydawniczej IPN.
Podobnie muzea i instytuty (np. Muzeum Historii Polski, Dom Spotkań z Historią, Instytut Wydawniczy PAX czy think-tanki historyczne) regularnie publikują własne książki lub czasopisma.
Na Targach Książki Historycznej obok tradycyjnych oficyn pojawia się wielu wydawców instytucjonalnych. W 2025 roku wśród 160 wystawców obecni byli m.in. IPN, muzea II Wojny Światowej i Niepodległości, Instytut Polonika czy Polski Instytut Spraw Międzynarodowych.
To pokazuje, że sektor publiczny dokłada swoją cegiełkę do oferty rynku książki historycznej, często finansując publikacje, na które komercyjnie mogłoby nie być miejsca. W efekcie czytelnicy otrzymują szerszy wybór literatury. Od popularnych biografii po specjalistyczne monografie, co pomaga zachować zróżnicowanie tematyczne.
Wpływy zagraniczne
Warto spojrzeć także na trendy zagraniczne, bo polski rynek książki czerpie z doświadczeń bardziej rozwiniętych rynków. Udział Polski w europejskim rynku wydawniczym wynosi niespełna 3% (przy 5% ludności UE). Jest więc jeszcze przestrzeń do wzrostu, by dorównać Zachodowi.
W wielu krajach Europy Zachodniej czy USA czytelnictwo stoi na wyższym poziomie. Książkę w ciągu roku czyta tam więcej społeczeństwa niż u nas (u nas niedawny wynik 43% dopiero zbliża Polskę do średniej światowej).
W analizach rynku pojawia się jeszcze jeden mechanizm wzrostu, rzadko brany pod uwagę w prognozach wydawniczych: adaptacje filmowe i serialowe. Dane z platform czytelniczych pokazują, że premiery ekranizacji uruchamiają falę zainteresowania książkowymi pierwowzorami. Dla historii (szczególnie tej narracyjnej, biograficznej i XX-wiecznej) to potencjał, którego nie da się zignorować. Ekran coraz częściej staje się pierwszym kontaktem z tematem, a książka jego pogłębieniem. Więcej pisałam o tym na przykładzie przypadku Potwora z Florencji.
Prognozując na lata 2026–2030, można jednak z ostrożnym optymizmem założyć, że Polska będzie zmniejszać ten dystans. Doświadczenia np. Francji czy Niemiec, które od lat utrzymują ustawę o stałej cenie książki sugerują, że stabilizacja rynku przekłada się na trwały, choć powolny wzrost czytelnictwa.
Także zjawiska, takie jak boom na audiobooki czy popularyzacja klubów książki, przyszły do nas z Zachodu. I będą dalej się rozwijać. Globalny rynek książki ma rosnąć w najbliższych latach w tempie ok. 3–6% rocznie. A polski rynek – choć bardziej narażony na wahania – zapewne wpisze się w ten trend.
Możliwe, że do 2030 roku wartość sprzedaży książek w Polsce (w cenach detalicznych) przekroczy 5 mld zł rocznie, zbliżając się do poziomu proporcjonalnego do siły nabywczej Polaków. Wtedy udział Polski w europejskim torcie wydawniczym wzrósłby do ok. 4%, co byłoby miarą sukcesu.
Natomiast czerpiąc z modeli zachodnich, polska branża wydawnicza kładzie nacisk nie tylko na wzrost ekonomiczny, ale i jakościowy. Na dbałość o czytelnika, inwestycje w promocję literatury (np. obecność na międzynarodowych targach książki, takich jak Frankfurt czy Londyn, co intensywnie wspiera Instytut Książki) oraz rozwój kultury czytania od najmłodszych lat.
Wszystko to sprawia, że polski rynek książki historycznej będzie się profesjonalizował i dojrzewał, czerpiąc inspiracje z najlepszych praktyk światowych, ale też wytyczając własne ścieżki w odpowiadaniu na unikalne potrzeby naszych czytelników.
Perspektywy dla książki historycznej do 2030 roku
Patrząc w przyszłość, rynek książki historycznej w Polsce jawi się jako przestrzeń o solidnych podstawach i znacznym potencjale wzrostu. Z jednej strony sprzyja mu ogólna poprawa koniunktury czytelniczej. Więcej Polaków czyta książki i chce poszerzać swoje horyzonty.
Z drugiej strony, historia jako temat nie traci na aktualności, przeciwnie. W niespokojnych czasach szukamy w przeszłości zrozumienia teraźniejszości. Prognoza na rok 2026 zakłada utrzymanie obecnych trendów: stabilny popyt na literaturę historyczną, ok. 1–3% realnego wzrostu wartości sprzedaży książek ogółem (mimo inflacji), dalsze poszerzanie oferty cyfrowej oraz pierwsze efekty ewentualnej ustawy o stałej cenie (jeśli wejdzie w życie, rok 2026 będzie okresem dostosowawczym dla rynku).
Sprzedaż książek historycznych w 2026 roku prawdopodobnie lekko wzrośnie. Zarówno dzięki licznym tytułom planowanym na rocznice, jak i dzięki poprawie sytuacji ekonomicznej odbiorców. Lata 2026–2030 powinny przynieść dalszy wzrost czytelnictwa. Ostrożnie można szacować, że w 2030 roku odsetek Polaków czytających książki zbliży się do 50%.
Jeśli tak się stanie, przełożyć się to może na zwiększoną sprzedaż we wszystkich kategoriach, w tym historycznej. Możliwe, że około roku 2030 co czwarty czytelnik będzie sięgał regularnie po książki historyczne, biorąc pod uwagę obecne 20% deklaracji i rosnący trend zainteresowania non-fiction.
Książka historyczna będzie oczywiście ewoluować. Być może większą popularność zyskają nowe formy, łączące narrację historyczną z elementami powieściowymi (tzw. faction, czyli połączenie faktów z beletrystyką), by trafić do szerszej publiczności.
W edukacji mogą pojawić się interaktywne e-książki historyczne dla uczniów, wzbogacone np. o materiały multimedialne czy rozszerzoną rzeczywistość, co wydawcy już testują. Niemniej tradycyjne, dobrze udokumentowane monografie i biografie wciąż znajdą odbiorców. Starzenie się pokolenia pamiętającego wojnę (jeszcze) i RPL sprawi, że wzrośnie zapotrzebowanie na utrwalanie ich wspomnień i świadectw (ostatni moment na spisanie relacji świadków).
Będzie to zadanie zarówno dla instytucji (projekty historii mówionej), jak i dla rynku wydawniczego. Z kolei młodsze pokolenie historyków wniesie nowe pytania badawcze i nowe tematy książek (np. historia kobiet, codzienności, klimatu, cyfrowa humanistyka). To może odświeżyć ofertę i przyciągnąć do literatury historycznej tych, którzy dotąd nie byli nią zainteresowani.
Na tle rynków zachodnich Polska zmierza w dobrym kierunku: nadrabiamy zaległości w poziomie czytelnictwa i wartości rynku, choć wciąż mamy duży dystans do przejścia wobec czołówki. Polski rynek książki szacowany jest na ok. 4,5 mld zł rocznie (w cenach detalicznych), co stanowi zaledwie ułamek rynku europejskiego wartego ok. 37–40 mld €.
To jednak oznacza również przestrzeń do wzrostu. Jeśli utrzymamy tempo rozwoju, polskie czytelnictwo i zakup książek mogą stać się bardziej proporcjonalne do naszej populacji i aspiracji kulturalnych. Wzorce z krajów takich jak Francja (gdzie na jednego mieszkańca przypada znacznie więcej księgarń i bibliotek) czy Skandynawia (gdzie cyfrowa oferta biblioteczna stoi na bardzo wysokim poziomie) pokazują kierunki, w jakich warto podążać.
Lata 2026–2030 powinny okazać się dla rynku książki historycznej okresem stabilnego wzrostu i adaptacji do nowych realiów. Konsumenci będą coraz bardziej wymagający – oczekując zarówno wysokiej jakości merytorycznej książek, jak i wygodnego dostępu (papier lub cyfrowo, od ręki).
Wydawcy staną przed wyzwaniem utrzymania rentowności w dobie zmian legislacyjnych i technologicznych, ale wsparcie państwa oraz inicjatywy samych graczy rynkowych (jak wspólna platforma wydawców) dają nadzieję na pomyślne rozwiązania.
Biblioteki pozostaną ważnym sprzymierzeńcem czytelnictwa, a szkoły i media będą kształtować kolejne pokolenie miłośników historii. Można więc śmiało powiedzieć, że historia ma przyszłość (przynajmniej ta w wydaniu książkowym).
Polacy będą czytać o przeszłości, by lepiej rozumieć teraźniejszość, a branża wydawnicza dołoży starań, aby sprostać temu zapotrzebowaniu w sposób nowoczesny, atrakcyjny i rzetelny. Według oficjalnej relacji organizatorów XXXIII Targów Książki Historycznej w Warszawie, w 2025 roku wydarzenie odwiedziło około 35 000 uczestników, a wśród wystawców znalazło się ok. 160 wydawnictw i instytucji prezentujących ofertę książek historycznych. Te liczby pokazują, że pasja do historii łączy pokolenia i ma się dobrze.
Wszystko wskazuje na to, że w 2026 roku i latach kolejnych ta pasja znajdzie odzwierciedlenie zarówno w statystykach czytelnictwa, jak i w wynikach finansowych wydawców, umacniając pozycję literatury historycznej jako ważnej części polskiego rynku książki.
Rynek książki historycznej nie będzie rósł dzięki samej obecności historii w debacie publicznej. Urośnie tam, gdzie format, dystrybucja i zaufanie do jakości zagrają razem:
- papier dla tych, którzy chcą trwałości,
- audio dla tych, którzy żyją w ruchu,
- biblioteki dla długiego życia tytułów
- i marka wydawcy jako gwarancja rzetelności w świecie nadprodukcji treści.
Przedstawione wnioski i kierunki rozwoju rynku mają charakter prognozy opartej na dostępnych danych, trendach z lat 2020–2025 oraz aktualnych zapowiedziach branżowych. Rynek książki pozostaje silnie podatny na zmiany legislacyjne, decyzje platform dystrybucyjnych i czynniki makroekonomiczne, dlatego realne scenariusze mogą w kolejnych latach odbiegać od przedstawionych założeń.
Źródła:
- Adamowski Jarosław, Poland’s Book Market: Positive Data Is Fueling Optimism, Publishing Perspectives [dostęp: 08.01.2026].
- Bełcik Anna, Ostra rozgrywka na rynku wydawniczym. Namieszały e-booki i audiobooki, xyz.pl [dostęp: 08.01.2026].
- Biblioteki publiczne w 2024 r., Główny Urząd Statystyczny [dostęp: 08.01.2026].
- Będzie co czytać! Zobacz 10 wyczekiwanych, polskich książek 2026, dlastudenta.pl [dostęp: 08.01.2026].
- Cena książki ma być stała przez rok. Kto straci na nowym prawie?, bankier.pl [dostęp: 08.01.2026].
- Empik Go: liczba płacących subskrybentów wzrosła o 60 proc. r/r. Książka cyfrowa rośnie w siłę, Empik [dostęp: 08.01.2026].
- Młodzi Polacy pokochali ebooki. Empik Go podsumowuje rok 2024, Empik [dostęp: 08.01.2026].
- PDW wyjaśnia, dlaczego wstrzymano dostęp do publikacji w kanale bibliotecznym Legimi, Rynek Książki [dostęp: 08.01.2026].
- Nie mamy czasu na czytanie? Tak Polacy korzystali z cyfrowych książek w 2025 roku. Nowe dane od Empik Go, Empik [dostęp: 08.01.2026].
- Polska gospodarka w 2026 r. przyspieszy. Będziemy liderem regionu, bankier.pl [dostęp: 08.01.2026].
- RAPORT: Rynek audiobookowy w Polsce 2025, wirtualnywydawca.pl [dostęp: 08.01.2026].
- Sobala Weronika, Sytuacja i przyszłość rynku książki w Polsce z uwzględnieniem konkurencyjności wydań papierowych i e -booków. Przedsiębiorczość ‒ Edukacja [Entrepreneurship – Education], 21(2), 189–202. https://doi.org/10.24917/20833296.212.11
- Sprzedaż książek w 2020 roku. Są powody do zadowolenia, okruchy.pl [dostęp: 08.01.2026].
- Stan czytelnictwa w Polsce w 2021, Biblioteka Narodowa.
- Stan czytelnictwa w Polsce w 2022, Biblioteka Narodowa.
- Stan czytelnictwa w Polsce w 2023, Biblioteka Narodowa.
- Stan czytelnictwa w Polsce w 2024, Biblioteka Narodowa.
- Szot Wojciech, Afera w Legimi. Wydawcy wycofują e-booki, wyborcza [dostęp: 08.01.2026].
- Targi Książki Historycznej, profil na Facebooku [dostęp: 08.01.2026].
- Targi Książki Historycznej tuż tuż, Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich.
- The Polish Book Market 2025, Instytut Książki.
- Wilczek Blanka, Stan czytelnictwa. Ile Polaków czyta i po jakie książki najchętniej sięgają?, Młodzi w Polityce [dostęp: 08.01.2026].
- Zdzieborska Marta, UOKiK dostał ponad 50 skarg na zmianę zasad korzystania z platformy Legimi, Press [dostęp: 08.01.2026].
- Katalogi wydawnicze, zapowiedzi wydawnicze na 2026 rok.
Fot. Fragment obrazu Lesendes Mädchen am Kamin in einem Schloßsaal, Karl Becker, 1863, Auktionshaus Zeller






