Rynek książki historycznej

Historia bez jednego bestsellera: rynek książki historycznej i okołohistorycznej w Polsce 2025

Nie było jednej „książki roku”, którą dałoby się ustawić na środku stołu i ogłosić zwycięzcą. Ten rok wygrał warsztatem. Formą, językiem i umiejętnością trzymania emocji krótko przy faktach. Rynek książki historycznej i okołohistorycznej w Polsce coraz mniej przypomina półkę z obowiązkową wojną i obowiązkowym bohaterem, a coraz bardziej zbiór równoległych sposobów opowiadania przeszłości.

Rok 2025 ostatecznie rozbił myślenie o historii jako jednym gatunku. Już nie jedna narracja dla wszystkich, tylko kilka różnych dróg do czytelnika. Wśród czytelników najlepiej radziły sobie książki, które nie udawały chłodnej obiektywności. Ale też nie sprzedawały emocji jako głównego produktu. Najważniejszy sygnał? Wyraźny i czytelny: wydawcy coraz częściej konkurują jakością opowieści, a nie liczbą bitew upchniętych na okładce.


Rynek książki historycznej i okołohistorycznej w Polsce 2025 w skrócie

  • Rok 2025 na rynku książki historycznej i okołohistorycznej w Polsce nie miał jednego dominującego „bestsellera roku”, za to przyniósł wysyp mocnych tytułów w wielu formach. Rynek wyglądał bardziej jak ekosystem niż jedna półka z „obowiązkową wojną”.
  • Skala podaży była bardzo duża: do Nagrody Klio zgłoszono 290 publikacji od 115 wydawców, co autor tekstu interpretuje jako twardy sygnał rozkwitu segmentu.
  • II wojna światowa pozostała ważna, ale częściej była opowiadana z nowych perspektyw (archiwa, losy jednostkowe, powojenne wybory) zamiast w trybie front–mapa–bitwa. Równolegle wyraźnie rosło zainteresowanie historią społeczną, ideami i tematami „oddolnymi”.
  • W 2025 mocno wybrzmiały biografie – zarówno ikon pamięci zbiorowej, jak i postaci mniej obecnych w głównym obiegu. Wyróżnikiem najlepszych książek miał być ton bez hagiografii i bez paszkwilu, z naciskiem na źródła i kontekst.
  • Reportaż historyczny był jednym z motorów rynku: czytelnicy szukali faktów podanych językiem, który niesie emocje, ale nie zamienia historii w sensację. W tekście wyraźnie widać premiowanie „empatii pod kontrolą” i odpowiedzialności narracyjnej.
  • Wydawcy coraz częściej budowali rozpoznawalne strategie: serie, długofalowe projekty i selekcję katalogu zamiast przypadkowego „wrzucania wszystkiego do koszyka”. Jednocześnie pojawia się krytyczny sygnał: ambicje serii nie zawsze idą w parze z jakością redakcji.
  • Segment dziecięcy i młodzieżowy został pokazany jako realny, rozwijany rynek, w którym rośnie standard: mniej infantylizacji, więcej narracji, estetyki i rzetelności. Wejście dużych graczy w serie historyczne dla dzieci to inwestycja w przyszłych czytelników historii.
  • Coraz ważniejszy staje się kontekst globalny: polski rynek chętniej wydaje syntezy i perspektywy „spoza podwórka”, a polskie tematy częściej krążą w obiegu międzynarodowym. W tle widać też związek historii z teraźniejszością, zwłaszcza przez wątek wojny w Ukrainie i zainteresowanie historią wschodnią.

Rynek, który nie potrzebował jednego „mesjasza-bestsellera”

Rok 2025 nie był „dobry”, bo pojawiło się kilka głośnych tytułów. Był dobry, bo nie potrzebował jednego bestsellera, aby rynek w ogóle istniał. Było wiele wspaniałych i dobrych książek. I coraz rzadziej były one przypadkowe. Zarówno pod względem tematu, jak i narracji.

Widzę wyraźną zmianę u wydawców i autorów. Katalogi przestają być luźnym zbiorem. Zaczynają przypominać przemyślane oferty. Autorzy coraz bardziej słuchają czytelników i rozumieją, że sama wiedza nie wystarczy, by napisać książkę. Ale… również coraz rzadziej próbują przykrywać jej braki emocją. To dobrze! Historia przestaje być jednym sposobem pisania. W 2025 roku funkcjonowała w kilku równoległych kierunkach.

To nie jest tylko interpretacja. Do Nagrody Klio, przyznawanej podczas Targów Książki Historycznej, zgłoszono 290 publikacji z lat 2024–2025 od 115 wydawców. Rekord. I sygnał, że mówimy o rynku, który realnie pracuje, a nie o jakimś chwilowym zrywie.

Tematy i trendy: szeroki horyzont historii (i wreszcie mniej „obowiązkowej wojny”)

Rok 2025 wyraźnie pokazał, że w książkach historycznych nie chodzi już o sam temat. O wiele bardziej liczy się sposób jego opowiedzenia. Ta sama historia może funkcjonować jako synteza, reportaż albo biografia. I to forma decydowała, czy książka rzeczywiście coś wnosi u czytelnika. II wojna światowa oczywiście wciąż była obecna, ale przestała działać jak automatyczny magnes. Sama wojna już nie wystarczała. Potrzebny był punkt widzenia.

Dobrym przykładem tej zmiany jest Radość soboty. Archiwum życia i śmierci (Czarne) Marty Grzywacz. To opowieść o tworzeniu Archiwum Ringelbluma w getcie warszawskim, prowadzona bez epatowania okrucieństwem i bez emocjonalnego szantażu. Napięcie bierze się tu z dokumentów, z detalu i z konsekwentnie prowadzonej narracji. A nie z podkręcania tonu. II Nagroda Klio 2025 i bardzo dobre przyjęcie książki przez czytelników oraz historyków potwierdziły, że właśnie taki sposób opowiadania wojny rezonuje dziś najmocniej. A książki wojenne bez pomysłu w 2025 po prostu ginęły w tłumie.

Radość Soboty Archiwum życia i śmierci okładka

Obok wojny, na półkach pojawiły się również opowieści z innych epok: historia najnowsza (np. biografie postaci XX wieku), wiek XIX i czasy rozbiorów, a także prace mediewistyczne czy nawet prehistoryczne.

Przykładem tej różnorodności jest monumentalny tom VII Dziejów Polski: Upadanie i powstawanie 1673–1763 Andrzeja Nowaka (Biały Kruk) – obejmujący okres od Jana III Sobieskiego po czasy saskie – który należał do najgłośniejszych premier roku i szybko stał się bestsellerem. I potwierdził znaczenie wielotomowych syntez narodowych.

Równocześnie Mateusz Wyżga w pracy Polska sarmacka. Historia zwykłych ludzi (Znak Horyzont) rzucił nowe światło na codzienne życie szlachty i chłopów I Rzeczpospolitej, wyrywając ten okres z objęć wyłącznie „pamięci bohaterów”. Ta książka była jedną z najczęściej wskazywanych przez krytyków w 2025 roku. Dowiodła, jak duży wśród czytelników jest głód historii widzianej oddolnie, a nie tylko przez pryzmat elit.

Nowe perspektywy i nieznane rozdziały: geografia robi swoje, rocznice też (kiedy nie są pustą tubą)

Czytelnicy w 2025 roku aktywnie poszukiwali tematów wykraczających poza utarte kanony (zwłaszcza poza wszechobecną do niedawna II wojną światową). Dużym zainteresowaniem cieszyły się książki poszerzające geograficzny horyzont polskiej historii. Josephine Quinn w Jak świat stworzył Zachód. Cztery tysiące lat historii (Rebis) rzucił wyzwanie eurocentrycznym narracjom, podkreślając wpływ globalnych migracji i kontaktów na kształt cywilizacji zachodniej. Ta odważna, szerokoperspektywiczna praca należała do najbardziej dyskutowanych tytułów roku. Polecam tę książkę bardzo — zmusza do przemyślenia utrwalonych schematów myślenia o korzeniach  „Zachodu”.

Jak świat stworzył Zachód. Cztery tysiące lat historii (Rebis), okładka

Czytelnicy zwracali też uwagę na białe plamy. Zabrakło nowych syntez dziejów II RP, jak i historii poza Europą (Ameryki, Afryki, Azji) czy dawnych epok, które w Polsce pozostają niszowe. Coraz śmielej sięgano po tematy dotąd rzadkie – np. historia sportu, rola Indonezji w zimnej wojnie czy codzienność NRD. To sygnalizuje apetyt na wyjście poza wąsko pojętą „polskocentryczność”.

Co ważne, rok 2025 to również czas rocznic, które nie pozostały czczą celebracją, ale zainspirowały wartościowe publikacje. Tysiąclecie koronacji Bolesława Chrobrego stało się impulsem do merytorycznych przedsięwzięć. Państwowy Instytut Wydawniczy zainaugurował nową serię „Poczet władców”, porządkującą królewski kanon, czego pierwszym tomem jest Bolesław Chrobry autorstwa prof. Andrzeja Pleszczyńskiego.

W serii planowanej na 42 tomy (!) PIW w swoim założeniu stawia na rzetelne, a jednocześnie przystępne biografie kolejnych monarchów. W tle tej liczbie jest konkret, który dobrze streszcza ambicję projektu (nacisk na ambicję). Do 2032 roku mają ukazać się aż 42 tomy. Jednak już teraz wielu czytelników nie kryje swoje rozczarowania pierwszymi tomami, wskazując na błędy, które wynikają ze słabej redakcji merytorycznej i korekty tekstu (lub, jak kto woli – jej braku). Wątpliwości też budzi dobór postaci; planowany poczet wydaje się być niepełny.

Jak już jesteśmy przy milenium koronacji, to warto wspomnieć, że wydawnictwo Znak wydało biografię Bolesława Chrobrego ukazującą władzę bez hagiografii (a później Łokietka), a Wydawnictwo Biblos przypomniało postać Rychezy w korekcie tradycyjnej pamięci. Rzadko się zdarza, by rocznica dała rynkowi coś więcej niż marketingowy szum – tutaj stała się bodźcem do trwałych inicjatyw programowych.

Również rynek książek dla dzieci wykorzystał rocznicę koronacji. Wydawnictwo Literatura wydało aż trzy pozycje o władcach Polski, podobnie jak Agora (ale o literaturze dziecięcej za chwilę).

Biografie: ikony na stole operacyjnym, „zapomniani” w świetle lampy

Rynek obfitował w biografie wybitnych (choć nieraz kontrowersyjnych) postaci, często długo oczekiwane. Przemysław Pawlak podjął się monumentalnej próby sportretowania Stanisława Ignacego Witkiewicza. Jego Witkacy. Biografia (Iskry) – ponad 500 stron gęstej narracji – imponuje erudycją i rozmachem. I jednocześnie płynnym językiem. Autor precyzyjnie osadził Witkacego w realiach epoki i bez taryfy ulgowej rozprawił się z mitami wokół tej legendarnej postaci. Efekt to jedna z najważniejszych publikacji biograficznych ostatnich lat.

Witkacy. Biografia (Iskry), okładka

Równie wysokie oceny zdobyła najnowsza biografia Marszałka Piłsudskiego autorstwa prof. Mariusza Wołosa – Józef Piłsudski. Rzecz o nieprzeciętności (Wydawnictwo Literackie). Wołos pokazał Naczelnika zarówno jako obiekt kultu, jak i człowieka z krwi i kości. Unikał hagiografii, umieszczając Piłsudskiego w szerokim kontekście międzynarodowym i politycznym. Czytelnicy chwalą ksiązkę za wyważony ton i solidną bazę źródłową, przy jednoczesnym braku akademickiego zadęcia. Co ważne, trafiła także do czytelników spoza grona historyków. O czymś do świadczy!

Z kolei Adam Zamoyski (historyk polskiego pochodzenia tworzący w Anglii) w Izabela. Opowieść o niezłomnej księżnej (Czytelnik) przedstawił barwną biografię Izabeli Czartoryskiej, jednej z najciekawszych Polek przełomu XVIII i XIX w. Zamoyski, będący potomkiem Izabeli, sięgnął do rodzinnych archiwów i listów, kreśląc portret kobiety nowoczesnej, zaangażowanej patriotycznie i świadomej wagi pamięci historycznej. Biografia łączy opowieść o życiu arystokratki z szeroką panoramą epoki stanisławowskiej i czasów rozbiorów. A to co czyni ją czymś więcej niż tylko chronologicznym życiorysem.

Inne ważne biografie 2025 roku to m.in.:

  • Irena Grudzińska-Gross, Wielka karuzela. Życie Aleksandra Weissberga-Cybulskiego (Znak) – losy polskiego Żyda, naukowca uwikłanego w totalitaryzmy XX w., opowiedziane elegancko i z bogatą dokumentacją (ta książka zdobyła III Nagrodę Klio);
  • Jerzy Kirszak, Generał Kazimierz Sosnkowski 1885–1969. Wola, wytrwałość i upór (IPN) – świetnie udokumentowana, bogato ilustrowana biografia zapomnianego współpracownika Piłsudskiego, która mimo naukowego charakteru jest przystępna i wciągająca;
  • a także Aleksandra Szarłat, Jan Nowicki. Biografia (Agora) – pierwsza pełna biografia zmarłego w 2022 roku aktora Jana Nowickiego, przybliżająca zarówno jego wybitne role filmowe, jak i skomplikowane życie prywatne.

Warto zaznaczyć, że wiele z tych biografii mierzyło się z obciążeniem pamięci zbiorowej. Piłsudski czy Czartoryska to postaci „pamięciotwórcze” – Wołos i Zamoyski musieli skonfrontować legendy z faktami. Udało im się to bez popadania w paszkwil czy laurkę, co wskazuje na dojrzałość podejścia do narodowych ikon.

Z kolei biografie takie jak Weissberg-Cybulski czy Sosnkowski wydobyły na światło dzienne postaci mniej obecne w społecznej pamięci, wypełniając luki w naszej zbiorowej świadomości historii XX wieku.

Nowe formy narracji: między wiedzą a emocją

Jednym z najważniejszych zjawisk 2025 roku było świadome kształtowanie języka książek historycznych tak, aby łączyć rygor faktograficzny z porywającą narracją. Czytelnicy coraz częściej chwalili prace historyczne za to, że „czytają się jak powieść”, a jednocześnie „otwierają oczy” na nowe fakty.

To nie przypadek. Najlepsze tytuły roku pokazały, że solidna baza źródłowa może iść w parze z porywającą opowieścią. Marta Grzywacz w Radości soboty zastosowała narrację reporterską pozbawioną sensacyjnej przesady, ale pełną empatii. Dzięki czemu dramat tworzenia archiwum getta warszawskiego przemawia do wyobraźni czytelnika równie silnie jak fikcja. A pozostaje prawdą historyczną.

Podobnie Witkacy Pawlaka – choć to naukowa biografia – została napisana z literackim zacięciem i psychologiczną finezją, co podkreślali recenzenci.

Z kolei Gołoborze Macieja Siembiedy (Znak Literanova) pokazało odwrotny kierunek – to powieść sensacyjno-historyczna, jedyna beletrystyczna pozycja w czołowym rankingu książek historycznych, która zdobyła uznanie za mistrzowskie splecenie fikcji z realiami historycznymi. Osadzona w Górach Świętokrzyskich fabuła łączy PRL-owskie realia, lokalne legendy i mroczną intrygę. I stała się jednym z czytelniczych hitów roku. Sukces Gołoborza dowodzi, że emocjonująca fabuła może być nośnikiem historii. I że masowy czytelnik jest gotów na ambitne treści podane w atrakcyjnej formie. Wciąż czytana, wciąż polecana. Jestem pewna, że dzięki niej wielu czytelników sięgnie po inne książki Siembiedy.

Reportaż historyczny na pierwszym planie

2025 okrzyknięto wręcz (przez niektórych) rokiem reportażu historycznego. Czytelnicy szukali książek opartych na faktach, ale pisanych żywym językiem. Skupionych na ludzkich losach zamiast suchych dat.

Oprócz wspomnianej Radości soboty, ogromne wrażenie zrobiła książka Anny Bikont Nie koniec, nie początek. Powojenne wybory polskich Żydów (również Czarne). To zbiorowy portret ocalałych Żydów w pierwszych latach po 1945. Od rolników na Dolnym Śląsku, którzy nadawali krowom imiona w jidysz, po młodzież organizującą się do wyjazdu z komunistycznej Polski, zbierającą świadectwa Zagłady czy planującą akcje zemsty. Bikont, znana reporterka, ukazała panoramę powojennych ludzkich postaw, dotykając delikatnej materii pamięci i nowych początków. Książka ta wpisuje się w szerszy trend zainteresowania okresem tuż po wojnie. Historii, która często umykała między wielkim finałem 1945 a początkiem PRL.

Innym ważnym reportażem (na styku historii i współczesności) był Kryptonim dla Hioba. Kroniki inwazji Ołeksandra Mycheda (Czarne). To dziennik ukraińskiego pisarza z pierwszych dni rosyjskiej inwazji w lutym 2022 – przejmujący zapis chwil, gdy zwyczajne życie (kupno zmywarki, rocznica ślubu) w jednej chwili pęka pod ciężarem wojny. Wydanie polskie tej książki na początku 2025 roku pokazało, że polscy czytelnicy chcą rozumieć współczesną historię dziejącą się za miedzą – reportaż stał się tu narzędziem pojmowania aktualnego konfliktu przez pryzmat jednostkowych doświadczeń. Choć ja przy lekturze miałam parę wątpliwości, to obiektywnie nie można zaprzeczyć — to ważna książka minionego roku.

Jak już jesteśmy przy Czarnym, to nie może zabraknąć To, co nieśli Tima O’Brien. To książka z tych ponadczasowych. Choć dotyczy wojny w Wietnamie, to przez swą poruszającą narrację ma uniwersalny wydźwięk. Naprawdę warto po nią sięgnąć.

Na polskim gruncie mieliśmy także reportaże z pogranicza historii i teraźniejszości: Stanisław Łubieński w Drugim życiu Czarnego Kota (Agora) opisał zmiany przyrody miejskiej Warszawy, splatając obserwacje drzew, ptaków i owadów z refleksją nad historią miasta i środowiska. Choć ta książka balansuje na granicy eseju przyrodniczego, jest zarazem metaforą historyczną. Pokazuje przemiany urbanistyczne i społeczne przez pryzmat natury.

Do rąk czytelników trafił także zbiór esejów legendarnego historyka Normana Daviesa Igrzyska dziejów. Zapasy historyka z historią (Znak). Davies, znany z epickich syntez, tym razem oddał się refleksji metahistorycznej. Pokazał historię jako nieustanny zapas interpretacji i sporów. Książka pełna erudycji i ironii spodobała się polskim czytelnikom, ceniącym świeżość spojrzenia Brytyjczyka i jego swobodne przemieszczanie się między epokami.

Fakt i emocje pod kontrolą

Ważnym elementem narracji historycznej w 2025 roku było utrzymanie równowagi. Równowagi między wiedzą a emocjami. Autorzy coraz lepiej radzą sobie z napięciem między chłodną analizą a empatycznym przedstawieniem ludzkich losów. Marta Grzywacz nie unika przecież tragizmu Zagłady, ale jej styl nie „epatuje”. I to doceniono jako przejaw odpowiedzialności za pamięć.

Z kolei autorzy biografii (Pawlak, Wołos, Zamoyski) musieli mierzyć się z własnym stosunkiem do bohaterów. Jednak w recenzjach podkreślano ich uczciwość wobec źródeł i brak uproszczeń. Czytelnicy to zauważyli: na portalach książkowych często chwalono książki historyczne za wiarygodność (fakty, przypisy) połączoną z poruszającą narracją.

Trend ten widać choćby w opiniach użytkowników Lubimy Czytać, którzy najczęściej podkreślali, że dana książka „otworzyła im oczy” na jakiś temat, a jednocześnie była napisana ciekawie, nierzadko „lepiej niż powieść”.

2025 rok pokazał więc (przynajmniej w niektórych książkach), że autorzy potrafią prowadzić czytelnika przez złożone meandry przeszłości bez „prowadzenia za rękę” i dydaktycznego tonu. Wymagając skupienia, ale wciągając tak, że lektura staje się przyjemnością.

Jakość ponad przypadkowością, czyli „kuratorowanie” zamiast wrzucania wszystkiego do koszyka. Wydawcy i rynek: strategie, serie, inicjatywy

Na rynku książki historycznej 2025 wyraźnie widać było przemyślane strategie wydawców – od dużych oficyn po mniejsze, specjalistyczne wydawnictwa. Wydawnictwo Czarne umocniło pozycję lidera w segmencie reportażu historycznego. Konsekwentnie wydają książki odważne tematycznie, skupione na historii opowiadanej przez pryzmat ludzkich losów. W wielu podsumowaniach roku Czarne zostało wskazane jako przykład oficyny, która narzuca standardy jakości. Każda publikacja od nich jest dopracowana i przemyślana. Osobiście uwielbiam ich książki.

Państwowy Instytut Wydawniczy (PIW) zwrócił na siebie uwagę wspomnianą już serią „Poczet królów i książąt polskich”, która wystartowała właśnie w 2025 roku. To 42-tomowe przedsięwzięcie, ambitne i długoletnie, ma szansę stać się nowym kanonem popularyzującym historię dynastii piastowskiej i jagiellońskiej na wysokim poziomie. Ma szansę.

Wydawnictwo Literackie z kolei efektywnie łączyło literaturę piękną i historyczną. Wydało m.in. wspomnianą monumentalną biografię Piłsudskiego Wołosa, Ludzi Hitlera Richarda Evansa oraz kontrowersyjną książkę Jonathana Littella Kłopotliwe miejsce (esej o pamięci Babiego Jaru na tle wojny w Ukrainie). Pokazało, że jest otwarte na trudne tematy z pogranicza historii i współczesności.

Znak Horyzont (imprint SIW Znak) postawił na przełamywanie schematów. Obok eseistycznych Igrzysk dziejów Daviesa wydał wspomnianą Polskę sarmacką Wyżgi (stawiając na historię społeczną), a macierzysty Znak opublikował np. Wielką karuzelę Grudzińskiej-Gross, nie obawiając się tematów trudnych (polscy inteligenccy Żydzi wobec stalinizmu). Wydawnictwo Iskry zaznaczyło swoją obecność dzięki Witkacemu – ta oficyna słynie z serii biografii artystów i intelektualistów, i książka wpisuje się w tę tradycję, jednocześnie ją przewyższając rozmachem.

Prószyński i S-ka oraz Bellona kontynuowały wydawanie książek adresowanych do szerokiego grona pasjonatów. Analiza dyktatury syryjskiej Al-Asad. Triumf tyranii Cona Coughlina (Prószyński) miała premierę w styczniu, wpisując się w serię biografii tyranów („Oblicza zła”), a Bellona publikowała kolejne prace o konfliktach XX wieku i wojskowości (często tłumaczenia anglosaskie). Wydawnictwo RM wyróżniło się jako dynamiczny gracz na rynku środka – oferując bogaty zestaw nowości i wznowień od historii starożytnej po najnowszą, jednak głównie wokół II wojny światowej.

Dla młodszych czytelników: rynek przestał traktować „młodego” jak „głupszego”

Osobny sukces odniósł sektor książki historycznej dla dzieci i młodzieży. Wydawnictwo Literatura z Łodzi praktycznie zdominowało ten segment – ich książki historyczne dla młodszych od lat słyną z mądrych, dopracowanych edytorsko opowieści bez infantylizacji tematu. W 2025 Literatura wydała m.in. Opowieści z zielonego albumu Rafała Skąpskiego – historię rodzinną przedstawioną tak, by młody czytelnik czuł emocjonalne więzi z przeszłością (rodzinne anegdoty stają się pretekstem do opowiedzenia historii Polski poprzez losy zwykłych ludzi).

W tym roku Literatura w serii „A to historia!” wprowadziła również na rynek wspaniałe książki o polskich władcach: Jak zostałem królem. Bolesław Chrobry, Jak zbudowałem Polskę – Mieszko I, Kłopoty to moja specjalność. Mieszko II Lambert.

Również seria „Ale historia…” Grażyny Bąkiewicz (Nasza Księgarnia) doczekała się kolejnego tomu, W co wierzyliście, Słowianie?, łącząc humor z rzetelną wiedzą o historycznych realiach. Tendencja jest jasna. Młody odbiorca nie jest traktowany po macoszemu. Dostaje książki ambitne, pięknie ilustrowane, które uczą i bawią zarazem. Wydawnictwo Literatura szczególnie pokazuje, że dziecko zasługuje na narrację opartą na faktach i estetyce, a nie uproszczoną „papkę”.

Wydawnictwo Agora rozpoczęło w tym roku nową serię książek historycznych dla dzieci („Niezła historia”). I to jest ruch, który warto odnotować nie dlatego, że „ładnie wygląda w strategii”, tylko dlatego, że pokazuje zmianę myślenia o młodym czytelniku. Mowa oczywiście o tytułach: Skąd się wzięła Polska?, W czym Chrobry był dobry?,  Czy Krzyżacy to fajni chłopacy?.

W tym obszarze nie da się już jechać na skrótach. Jeśli treść ma działać, musi być jednocześnie rzetelna, narracyjna i wizualnie dopieszczona. Agora wchodzi tu z intuicją rynku masowego, ale bez infantylizacji – czyli dokładnie z tym, czego brakowało w wielu dawnych próbach „historii dla dzieci” (szkolnej w tonie i przypadkowej w formie).

To ważne także z perspektywy całego rynku. Kiedy wydawca z dużym zasięgiem i mocną dystrybucją inwestuje w serię historyczną dla dzieci, sygnał jest prosty. Historia przestaje być traktowana jako produkt dla wtajemniczonych, a zaczyna być projektowana jako doświadczenie czytelnicze od najwcześniejszych lat. Z językiem, rytmem i opowieścią, które mają nie tylko „uczyć”, ale budować relację z przeszłością. A to jest najlepsza możliwa inwestycja w przyszłych odbiorców reportażu, biografii i syntez. Nie przez moralizowanie, tylko przez dobrą narrację.

Gdy historia przestaje być zwykłym tekstem: komiks jako pełnoprawny nośnik wiedzy

Pojawił się nowy format w postaci komiksu historycznego i popularnonaukowego. Copernicus Center Press (CCPress), specjalizujący się dotąd w literaturze popularnonaukowej, wprowadził do oferty komiksy jako pełnoprawny kanał opowiadania o historii. Nie tylko jako ciekawostkę.

W komiksie Droga na Księżyc. Apollo 11 i marzenia o lotach kosmicznych Jonathana Fetter-Vorma historia programu Apollo została ukazana w formie powieści graficznej. Skutecznie łączy wartką fabułę z faktami naukowymi (to wprawdzie historia nauki, ale też część szerszej historii zimnowojennej rywalizacji). CCPress wydał też komiks Trinity o projekcie bomby atomowej pokazując, że nawet tak poważne tematy mogą być przekazane obrazem i dialogiem bez utraty merytorycznej głębi.

Ta komiksowa ofensywa nie jest tylko dodatkiem ani chwilową ciekawostką. To po prostu znak, że historia szuka nowych form opowiadania i coraz częściej wychodzi poza sam tekst. Obraz, skrót i tempo stają się równoprawnymi narzędziami narracji. Zwłaszcza tam, gdzie tradycyjna książka przestaje wystarczać.

Warto też zauważyć, że Instytut Pamięci Narodowej sięga po komiksy, a równolegle rozwija e-booki i audiobooki. To pokazuje, że nawet instytucjonalny wydawca historii próbuje dostosować się do zmieniających się nawyków czytelniczych. Cyfryzacja nie jest tu rewolucją, raczej spokojnym krokiem w stronę młodszych odbiorców. I sygnałem, że historia nie musi być przywiązana do jednej formy.

Serie, kolekcje i inicjatywy specjalne. Gdy historia buduje „półkę”, nie tylko tytuł

Oprócz wspomnianej serii PIW z Pocztem władców, warto odnotować inne inicjatywy wydawnicze. Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego zostało uhonorowane wyróżnieniem Nagrody Klio za serię „Biblioteka Renesansowa”, prezentującą ważne źródła i opracowania do epoki odrodzenia. To pokazuje, że także wydawcy akademiccy dbają o ciągłość publikacji tematycznych w formie serii dostępnych dla szerszej publiczności.

Z kolei wydawca Jedność wydał Estonię – ilustrowany przewodnik historyczny autorstwa Mirka Osip-Pokrywki. To pięknie wydany album-przewodnik po Inflantach i Rewlu (Tallinnie) z polskimi śladami. Ta książka łączy funkcje przewodnika turystycznego z bogatym materiałem historycznym (700 zdjęć, szczegółowe opisy obiektów). I jest przykładem coraz popularniejszego nurtu historycznej literatury krajoznawczej, budującej pomost między turystyką a historią.

Na przeciwległym biegunie tematycznym Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku opublikowało biografię Alfred Rosenberg Ernsta Pipera. To dowodzi, że muzea i instytucje kultury aktywnie uczestniczą w rynku wydawniczym, często zapewniając specjalistyczne, bogato opracowane publikacje uzupełniające ich działalność wystawienniczą.

Summa summarum, oferta wydawnicza 2025 roku była świadomie kuratorowana. Nieprzypadkowa. Jakość wygrała z przypadkowością na półkach, a wydawcy coraz częściej konkurują ze sobą wizją czytelnika, a nie tylko listą kolejnych bitew do opisania. Innymi słowy, liczy się pomysł na to, do kogo i jak mówić poprzez książki historyczne.

Kulminacja roku dla środowiska czytelników historii

33. Targi Książki Historycznej w Warszawie (27–30 listopada w Arkadach Kubickiego) zgromadziły tłumy i setki wystawców. Podczas inauguracji targów wręczono Nagrody Klio. W kategorii autorskiej I nagrodę zdobył Maciej Górny za Matkę wynalazków (Agora), II nagrodę – Marta Grzywacz za Radość soboty (Czarne), III – Irena Grudzińska-Gross za Wielką karuzelę (Znak).

Takie rozstrzygnięcie zgodne było z odczuciami czytelników i krytyki. Te trzy tytuły często przewijały się w rankingach rocznych. W pozostałych kategoriach Klio uhonorowano m.in. Dagmarę Adamską za pracę o winnicach średniowiecznego Śląska (monografia naukowa), Krzysztofa Mordyńskiego za album MDM. Marszałkowska Dzielnica Marzeń (regionalia/varsaviana) oraz Muzeum Gdańska za publikację Drzwi i wrota w Gdańsku (kategoria edytorska). To pokazuje, że doceniono również książki o architekturze i życiu codziennym miasta.

Hitem targów okazały się jednak nowości, a czytelnicy polowali na rekomendowane publikacje. Portal Histmag.org we współpracy z wydawcami przygotował listę „12 książek, na które warto zwrócić uwagę” podczas targów.

Wymieniono na niej m.in.: Krzywda Pawła Rzewuskiego (ArtRage) – debiutancką powieść historyczną osadzoną w XVII w., chwaloną za literacką dojrzałość; Izabela. Opowieść o niezłomnej księżnej Adama Zamoyskiego (Czytelnik) – potwierdzającą zainteresowanie biografiami arystokracji; Witkacy. Biografia Pawlaka (Iskry); Józef Piłsudski. Rzecz o nieprzeciętności Wołosa (Literackie) – prezentowaną przez autora na spotkaniu z czytelnikami, przyciągającą zarówno starsze pokolenie pamiętające PRL-owskie spory o Piłsudskim, jak i młodsze, ciekawe świeżego ujęcia; Generał Kazimierz Sosnkowski… Jerzego Kirszaka (IPN) – podpisywaną na stoisku IPN przez autora, co skłoniło wiele osób do dyskusji o „zapomnianych bohaterach”; oraz polskie wydanie pracy Josephine Quinn Jak świat stworzył Zachód (Rebis) – budzące zainteresowanie jako przeciwstawienie popularnemu niegdyś hasłu „jak Zachód stworzył świat”.

Kolejne pozycje z listy to m.in. album Chris Niedenthal. W punkt. Życie z aparatem (Marginesy) – wspomnienia słynnego fotografa dokumentującego przełomowe momenty historii Polski od lat 70. po Solidarity i 1989; oraz Solidarność na ekranie Kornackiego i Bileckiego (Instytut Dziedzictwa Solidarności) – wskazywana jako unikat na skalę światową publikacja z pogranicza historii i filmu. Targi zwieńczyły spotkania autorskie, panele dyskusyjne i rekonstrukcje historyczne. A frekwencja potwierdziła ogromne zainteresowanie historią w społeczeństwie.

W grudniu swoją premierę miała także książka nietypowa, ale jakże wspaniała książka: Homo (nie tylko) sapiens. Inna opowieść o naszych przodkach Agnieszki Krzemińskiej (Literackie). Autorka, archeolog i popularyzator nauki, stworzyła fascynującą syntezę prehistorii człowieka – od ewolucji biologicznej po narodziny kultur. Wypełniła tą książką lukę w polskim dyskursie historycznym, gdzie pradzieje często pozostawały na marginesie.

Homo (nie tylko) sapiens. Inna opowieść o naszych przodkach Agnieszki Krzemińskiej (Literackie), okładka

Globalny kontekst: polska historia w świecie, światowa historia w Polsce

Rok 2025 pokazał, że polski rynek książki historycznej jest coraz silniej spleciony z kontekstem międzynarodowym. Zagraniczni autorzy odgrywali znaczącą rolę w naszych księgarniach, a polskie tematy po cichu przebijają się za granicą. Przykładem tego pierwszego jest obecność w polskich przekładach dzieł zagranicznych historyków. Igrzyska dziejów Normana Daviesa (eseje o globalnych meandrach historii) czy Jak świat stworzył Zachód Josephine Quinn już wspomniałam. Obie prace wywołały żywe dyskusje u nas, wnosząc światowe spojrzenie na historiografię.

Ponadto wydawnictwa chętnie sięgały po głośne tytuły zagraniczne: Ernst Piper (Niemcy) i jego biografia Alfreda Rosenberga została wydana przez Muzeum II WŚ w Gdańsku, Sally Rooney – choć to beletrystyka, jej powieść Intermezzo (W.A.B.) w tle poruszała kwestię pamięci rodzinnej po konfliktach, wpisując się w szerszy trend literatury rozliczeniowej.

Na naszym rynku ukazała się też po polsku książka Clare Mulley Agent Zo: The Untold Story of a Fearless WWII Resistance Fighter – biografia Elżbiety Zawackiej (jednej z najsłynniejszych Polek w konspiracji, kurierki AK). Ta anglojęzyczna książka zdobyła w 2025 roku Nagrodę MSZ dla najlepszej obcojęzycznej publikacji o historii Polski, co pokazuje, że zagraniczni autorzy popularyzują polską historię na świecie. A my chętnie ich doceniamy.

Wspomnieć koniecznie muszę też o wyjątkowym projekcie wydawniczym prowadzonym poza Polską. W Niderlandach Maczek Memorial Breda opublikowało wspaniałą książkę Quest for Freedom: A History of the 1st Polish Armoured Division poświęconą polskim żołnierzom 1. Dywizji Pancernej generała Maczka. Ta pięknie wydana, anglojęzyczna publikacja jest przykładem, jak polska pamięć historyczna żyje za granicą.

Z drugiej strony, światowa historia była w Polsce obecna poprzez wybór tematów dotykających spraw globalnych. Choćby wspomniane prace Littella (historia Zagłady spleciona z wojną w Ukrainie) czy Quinn (globalna geneza cywilizacji zachodniej) – to sygnał, że polski czytelnik chce widzieć historię w szerszym kontekście. A polscy wydawcy mu to umożliwiają.

Historycy i publicyści coraz częściej wychodzą poza lokalne podwórko. Np. Copernicus Center Press uruchomił serię Zrozumieć świat, gdzie w 2025 ukazały się przekłady książek o historii Chin, Indii czy Bliskiego Wschodu autorstwa uznanych naukowców zagranicznych. Nawet tematy mocno osadzone w polskiej narracji są zestawiane z globalnymi.

Wojna w Ukrainie pojawia w tle wielu światowych debat historycznych i ma bezpośredni wpływ na rynek książki. W Polsce przełożyło się to na wzmożone zainteresowanie historią wschodnią. Publikowano więcej niż wcześniej tłumaczeń literatury ukraińskiej. Ta synchronizacja historii i teraźniejszości sprawiła, że polscy czytelnicy w 2025 roku mieli okazję lepiej zrozumieć aktualne wydarzenia przez pryzmat książek historycznych i okołohistorycznych.

Można więc powiedzieć, że historia stała się narzędziem rozumienia współczesności. Przeszłość przestała być tylko „muzealnym eksponatem”. Zaczęła pełnić rolę instrukcji obsługi świata. Świetnym tego przykładem jest wydana przez Czarne książka To, co nieśli, która choć opowiada o wojnie w Wietnamie, niesie jakże uniwersalne przesłanie.

Historia mówi wieloma językami (i nikt już nie udaje, że musi być nudno)

Rok 2025 na polskim rynku książki historycznej pokazał, że historia przestała mieć jedną twarz i jedną narrację. I bardzo dobrze. Zamiast jednego głośnego tytułu, o którym „mówi cały kraj”, dostaliśmy naprawdę wiele książek, które rezonowały w różnych grupach odbiorców.

Były wielkie syntezy budujące tożsamość i kontynuujące tradycje (seria PIW) obok intymnych reportaży rozliczających się z traumą (Grzywacz, Bikont). Były biografie ikon (Piłsudski, Witkacy, Czartoryska) i opowieści o tych zapomnianych (Sosnkowski, Weissberg). Były eseje refleksyjne (Davies) i thrillery historyczne (Siembieda), komiksy edukacyjne i albumy fotograficzne, książki dla dzieci i wydania źródłowe dla specjalistów. Razem tworzą pejzaż imponującej różnorodności form i stylów. W 2025 roku jakość wygrała z przypadkowością. Historia przestała udawać, że jest tylko dla wybranych.

Co więcej, polska książka historyczna zaczyna udowadniać, że potrafi łączyć wiedzę z emocjami (ale nie na siłę) i pamięć zbiorową z prywatnym doświadczeniem. Najczęściej nagradzane i omawiane tytuły to te, które oferowały dobrą narrację, nową perspektywę i uczciwość wobec źródeł jednocześnie.

Czytelnicy docenili historie pisane o ludziach, nie o abstrakcyjnych procesach. Widać wyraźnie, że masowy odbiorca nie musi otrzymywać uproszczonych treści. Przeciwnie, w 2025 roku „masowy czytelnik” okazał się wymagający i nagradzał swoją uwagą książki ambitne, ale przystępnie napisane. Był to także rok książek, które nie tylko porządkują wiedzę o przeszłości, ale realnie wpływają na sposób myślenia o historii – skłaniając do zadawania pytań zamiast podawania gotowych odpowiedzi. Ale takich książek potrzeba więcej. Znacznie więcej.


2025: moment, w którym rynek przestał udawać, że to „zwykły biznes”

Za nami rok, który trudno uznać za komfortowy. Nałożyły się na siebie polityczne przesunięcia, społeczne napięcia oraz problemy o charakterze systemowym. Kwestie dotąd spychane na margines (niskie wynagrodzenia twórców, brak realnych zabezpieczeń socjalnych, agresywne wojny cenowe i postępująca koncentracja rynku) w 2025 roku wybrzmiały w debacie publicznej wyjątkowo donośnie.

Spór, który uruchomił lawinę

Początek roku upłynął pod znakiem głośnej afery wokół książki „Chłopki. Opowieść o naszych babkach” Joanny Kuciel-Frydryszak, dotyczącej relacji między skalą sprzedaży a wynagrodzeniem autorki. Zapowiedź pozwu wobec wydawnictwa uruchomiła szeroką dyskusję o realnych warunkach pracy pisarzy.

Medialny rezonans sprawił, że uwaga opinii publicznej skupiła się na chronicznych problemach rynku: braku zabezpieczeń socjalnych twórców, nierównowadze sił negocjacyjnych między autorami a wydawcami, nieuczciwych praktykach części podmiotów, drastycznych dysproporcjach uderzających w mniejsze oficyny, a także nadprodukcji tytułów, niskim poziomie czytelnictwa i eskalujących wojnach cenowych.

W tle doszło do porozumienia między wydawnictwem Marginesy a Joanną Kuciel-Frydryszak w sprawie wypłaty dodatkowego wynagrodzenia związanego z rynkowym sukcesem „Chłopek”. Obie strony zadeklarowały dalszą współpracę przy sprzedaży książki.

Reakcja instytucjonalna i próba systemowej odpowiedzi

W Ministerstwie Kultury padła diagnoza, że sytuacja na rynku książki zaszła zbyt daleko, by wystarczyły działania doraźne. Ppotrzebne są rozwiązania radykalne i kompleksowe. W tym celu minister Hanna Wróblewska powołała Zespół ds. pola literackiego, złożony z przedstawicieli autorów, wydawców, księgarzy, bibliotekarzy oraz instytucji kultury.

Zespół ma pracować nad systemowymi rozwiązaniami w obszarze literatury, analizować problemy z uwzględnieniem zarówno twórców, jak i podmiotów instytucjonalnych, oraz realizować zadania dotyczące całego pola literackiego.

W skład zespołu weszli m.in.: Agata Diduszko-Zyglewska (przewodnicząca, MKiDN), Edyta Wiśniowska (sekretarz, MKiDN), Grzegorz Jankowicz (Instytut Książki), Magdalena Hajduk-Dębowska (Polska Izba Książki), Jacek Dehnel (Unia Literacka), Rafał Lisowski (Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury), Jerzy Woźniakiewicz (Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich, dyrektor WBP w Krakowie) oraz Łukasz Zych (Stowarzyszenie Księgarzy Polskich). Pytana o brak reprezentantów Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Porozumienia Wydawców Książek, minister Hanna Wróblewska podkreśliła, że „wybierała ludzi, nie stowarzyszenia”.

Diagnoza rynku i raport, który dolał oliwy do ognia

Równolegle, na zlecenie Instytutu Książki, powstał raport „Jeszcze książka nie zginęła?” poświęcony kondycji polskiego rynku książki, z wyraźnym uwzględnieniem perspektywy ekonomicznej podmiotów pola literackiego.

Opracowanie przygotowane przez Polską Sieć Ekonomii wskazało kluczowe problemy sektora. Rynek opisano jako strukturalnie kryzysowy, z postępującą oligopolizacją. Raport nie poprzestał na diagnozie. Zaproponowano konkretne rozwiązania, z których najważniejszym jest stworzenie i uchwalenie kompleksowej ustawy o ochronie rynku książki, regulującej liczne elementy całego ekosystemu. Więcej o ustawie za chwilę, a jeszcze przeczytasz TUTAJ.

Wśród rekomendacji znalazły się również: obowiązkowe i bezpłatne raportowanie danych sprzedażowych do GUS, certyfikacja księgarń kameralnych jako instytucji kultury oraz gruntowna reforma Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa.

Sprawa trafia do UOKiK, a legislacja rusza

Kwestia struktury rynku została formalnie zgłoszona do Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dyrektor Instytutu Książki skierował do prezesa UOKiK Tomasza Chróstnegp zawiadomienie wraz z raportem „Jeszcze książka nie zginęła?”, sygnalizując możliwość występowania praktyk zakazanych prawem i prosząc o podjęcie odpowiednich działań. W czerwcu urząd poinformował, że nie dopatrzył się naruszeń ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, jednocześnie zwracając uwagę na inne niepożądane zjawiska rynkowe obecne w tym sektorze.

Przełom nastąpił 13 listopada, gdy resort kultury ogłosił rozpoczęcie procesu legislacyjnego projektu Ustawy o ochronie rynku książki. Jak przekazano, dokument uzyskał wstępną akceptację Ministerstwa Finansów, a na początku grudnia trafił do konsultacji wewnątrzresortowych. W komunikacie wskazano trzy filary planowanej regulacji: jednolitą cenę książki przez pierwsze 12 miesięcy, maksymalny rabat dystrybucyjny na poziomie 45% oraz obowiązek przekazywania danych sprzedażowych.

Równolegle powrócił wątek podatkowy. Oczekiwana przez część środowiska obniżka VAT do 0% nie została uwzględniona; utrzymano 5-procentową stawkę na książki.

Marketing vs pamięć

W 2025 roku marketing historyczny (np. wokół rocznic) raczej stał na usługach wartościowej treści, nie odwrotnie. Oczywiście, zdarzały się próby grania wyłącznie sentymentem czy kontrowersją, ale nie one nadawały ton debacie. Gdy pojawiały się napięcia – np. głosy krytyki ze strony instytucji państwowych pod adresem niektórych publikacji (choćby polemika IPN z tezami Jana Grabowskiego czy Jana Grossa o historii Zagłady, która przetoczyła się w mediach) – towarzyszyła im rzeczowa dyskusja historyków i publicystów. A nie kneblowanie tematu.

To ważny sygnał. Książki historyczne mogą stawiać tezy wrażliwe dla pamięci zbiorowej, ale społeczeństwo dyskutuje je w miarę merytorycznie. Emocje oczywiście są – bo historia Polski to nadal pole żywej pamięci. Lecz coraz częściej spotykają się one z rzetelną wiedzą na kartach książek, co łagodzi skrajności. W 2025 roku historia wyszła z gabloty. Przestała tłumaczyć się, że „nie jest literaturą” czy że „musi być nudna”. Stała się atrakcyjną częścią rynku wydawniczego. Nie tracąc naukowej wiarygodności.

Rok 2025 był znakomitym sezonem dla miłośników historii. Jeśli rynek ma zrobić kolejny krok naprzód, to poprzez trzy odważne ruchy:

  • geograficzny: więcej historii spoza Europy, bo czytelnicy są na to gotowi,
  • formalny: jeszcze szersze eksperymenty z formą – czemu nie podcasty książkowe, powieści graficzne, interaktywne e-booki historyczne?
  • oraz intelektualny: książki, które nie boją się pozostawić czytelnika z trudnymi pytaniami zamiast prostych konkluzji.

Miniony rok pokazał, że historia nigdy nie przestaje nas zaskakiwać. Zarówno ta, którą badamy, jak i ta, którą opowiadamy. A różnorodność i uczciwość opowieści historycznych to najlepsze, co mogło przytrafić się naszej pamięci zbiorowej i naszej czytelniczej wyobraźni. Możemy zatem z optymizmem patrzeć na kolejne lata. Bo jeśli ten rok czegoś nas nauczył, to tego, że przeszłość żyje, gdy mówi wieloma głosami.


Źródła:

  • 33. Targi Książki Historycznej w Warszawie. Znamy laureatów Nagrody Klio, Polskie Radio [dostęp: 02.01.2025].
  • Bartosz Panek laureatem Nagrody Młodzieżowych Klubów Historycznych im. Kazimierza Moczarskiego 2025 za książkę „Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach”, dzieje.pl [dostęp: 02.01.2025].
  • londonbookfair.co.uk [dostęp: 02.01.2025].
  • Maciorowski Mirosław, Rafał Wnuk i Sławomir Poleszak z Nagrodą Moczarskiego za książkę o powojennym podziemiu, Wyborcza [dostęp: 02.01.2025].
  • maczekmemorialbreda.nl [dostęp: 02.01.2025].
  • Wróbel Jan, Targi Książki Historycznej 2025 – co, zdaniem wystawców, warto polecić naszym czytelnikom? Histmag [dostęp: 02.01.2025].

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.